1. Schron


    Data: 09.10.2019, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black, Źródło: Pokatne

    Słońce nieśmiało pojawiło się na jaśniejącym niebie, rozpraszając półmrok. Pierwsze promienie pełzały po okolicy, lizały szarą elewację dwupiętrowego budynku szpitala dla psychicznie i nerwowo chorych. Zaglądały do okien, rzucając prostokątne smugi światła. Bartek uchylił okno, zapalił papierosa i spróbował kawę. Smakowała jak siki, ale z fajką była do przyjęcia. Zaciągnął się, czując na twarzy orzeźwiający powiew świeżego, jeszcze nierozgrzanego powietrza. Lubił poranki w pracy. Mógł sobie bezkarnie pozwolić na dymka w służbowej jadalni, ale nie tylko. O tej porze panowała tutaj cisza i niezwykły spokój. Przynajmniej do czasu, aż obudzą się pacjenci. Wtedy zaczną się ślinić, śpiewać, wyć i wieszczyć koniec świata.
    
    Czekolada Wedla, którą czuł w kieszeni fartucha, przypomniała mu o Karolinie. Z tą pacjentką wiązał pewien plan. Kobieta była nawet ładna, ale jej ciało... jej ciało było dziełem sztuki. Miała wspaniałe piersi, wcięcie w talii, długie zgrabne nogi i dupcię jak marzenie. W pewnym sensie było to niesprawiedliwe. Tyle seksapilu w ciele wariatki? Chłopak podrapał się po pryszczatym policzku. Wkurzało go, że wciąż był prawiczkiem. Dziewczyny z osiedla unikały go, a nawet śmiały się z niego. Tak, śmiały się szmaty, twierdząc, że niby on wcale nie pracuje w psychiatryku, ale jest jednym z pacjentów. Niestety, bycie prawiczkiem jest do dupy, pomyślał, ale to się może zmienić. Już wkrótce. Za chwilę. Wszystko dzięki Karolinie.
    
    Tydzień temu ją wymacał. Sama go ...
    ... prosiła, żeby poprawił prześcieradło. Może to żadna wariatka, tylko zwyczajna nimfomanka? Miał nadzieję, że tak właśnie jest. Znaczy, niech sobie będzie niezrównoważona, ale gdyby była jednocześnie nimfomanką, byłoby zajebiście. Od tamtej pory chadzał do toalety nawet w pracy. Pamięciówki z nią w roli głównej, zawsze kończyły się soczystym wytryskiem. Dopił kawę, wyrzucił niedopałek za okno i wyszedł z jadalni. Jeszcze raz sprawdził, czy czekolada leży na swoim miejscu. Ta kretynka uwielbia czekoladę.
    
    Długi korytarz był pusty, światło odbijało się od wypastowanego linoleum. Dobra robota, sam ją pastował godzinę wcześniej. Szefostwo było z niego zadowolone. Często chwalono go za pracowitość. Czas, żeby teraz on został zadowolony. Uśmiechnął się pod nosem, choć czuł lekką nerwowość. Był pobudzony. Wreszcie dotarł do pokoju numer piętnaście. To w tej sali zakwaterowali Karolinę, ale musiał się spieszyć. Nie będzie tam sama zbyt długo. W tym mieście wariatów nie brakuje, tylko patrzeć jak jej kogoś dokwaterują. Wziął głęboki wdech i wszedł ostrożnie do środka.
    
    Nie spała. Leżała wpatrzona w sufit. Przez chwilę próbował odgadnąć, co też może widzieć tam, ta idiotka, ale to było ponad jego siły intelektualne. Zamknął ostrożnie drzwi, podszedł do łóżka, przysiadł na jego brzegu i ich wzrok się skrzyżował. Ach to jej spojrzenie. Trochę mętne, nieostre, ale intensywne... przyprawiała go o ciarki, które czuł nawet na jądrach. Mimo że miała obcięte włosy na krótko, nie można było ukryć ...
«1234...31»