-
Nie-zwykla Rodzina cz 117. - Przypadkowe spotkanie z ciocia
Data: 31.07.2026, Kategorie: Mamuśki Autor: Mr. Morris, Źródło: SexOpowiadania
Szedłem przez galerię handlową, zastanawiając się gdzie by się udać.Zamyśliłem się i właśnie wtedy ktoś wpadł na mnie z boku.- Przepraszam! - usłyszałem kobiecy głos, a jednocześnie poczułem, jak kilka toreb zakupowych uderza mnie w nogę.- Nic się nie stało... - zacząłem mówić, podnosząc wzrok, ale słowa utknęły mi w gardle.- Alan? - Ciocia Rachel stała przede mną z szeroko otwartymi oczami, trzymając w rękach torby z różnych sklepów.- Ciocia! To ja powinienem przepraszać. Nie patrzyłem, gdzie idę. - uśmiechnąłem się, chowając telefon do kieszeni.- My oboje chyba nie patrzyliśmy. Właśnie wyszłam od kosmetyczki i myślałam o czymś zupełnie innym.- zaśmiała się, poprawiając torby na ramieniu.Przyglądałem się jej z uśmiechem. Wyglądała na bardzo zadowoloną. Wyglądała naprawdę seksownie. Miała czarne krótkie włosy, takie jak miała dawniej. Ubrana w białą koszulkę i fioletowe legginsy. Dobrze było widać jej duże piersi i zgrabny tyłek. Zacząłem się jej przyglądać i czułem jak mój penis zaczyna reagować.- Wyglądasz świetnie. Nowa fryzura?- Nie, powróciłam do poprzedniej. Lepiej mi pasuje, nie uważasz?- Tak ciociu. Zdecydowanie lepiej.Patrzyliśmy sobie w oczy. Ciocia chyba zauważyła, że próbuje ukryć moje wybrzuszenie w spodniach.- A co robisz w galerii? - zapytałem, wskazując na jej liczne torby.- Och, wiesz, jak to jest. Przyszłam tylko po krem do twarzy, a wychodzę z pół galerii. Jeszcze chciałam sobie kupić jakąś sukienkę...może coś jeszcze.- Jeśli chcesz ciociu, to mogę ci z ...
... tym pomóc.- Naprawdę? - jej twarz się rozjaśniła.- Nie chce niszczyć twoich planów...- Ależ skąd. Chętnie pomogę.- Dziękuję kochanie. Z tobą na pewno uda mi się coś znaleźć.Spojrzałem na zegarek. Miałem jeszcze sporo czasu, a perspektywa wspólnych zakupów z ciocią wydawała się całkiem przyjemna.- To, od czego zaczynamy?- Tutaj gdzieś jest mój sklep gdzie kupuje sukienki. Tam zmierzałam. To najtrudniejsze zadanie. Wiesz, jak ona jest wybredna.- Poradzimy sobie.Ruszyliśmy w głąb galerii, mijając sklepy z ubraniami, perfumerie i księgarnie. Gdy weszliśmy do środka zaczęliśmy się rozglądać. Robiliśmy to razem. Nie bardzo znam się na sukienkach. Kobiety mają lepsze oko do nich. Ciocia w końcu znalazła jakąś sukienkę.- Piękna. - stwierdziłem, patrząc na elegancką, granatową sukienkę.- Będziesz wyglądać świetnie.- Mam nadzieję. Lepiej pójdę ją przymierzyć. Ale zobaczmy jeszcze inne.Godzina mijała nam na szukaniu ciuchów. Ciocia znalazła jeszcze trzy sukienki. Żółtą, białą i zieloną. Udawała się już do przymierzalni. Chwilę się zatrzymała przy bieliznach i wzięła do ręki jakiś komplet. Zaciekawiła mnie tym. Gdy weszła do środka przymierzalni, ja zostałem przed nią i czekałem. Jednak ciocia wychyliła się zza kotary.- Alan, chodź do mnie do środka. Przecież nie musisz się wstydzić. - uśmiechnęła się zalotnie.Po jej słowach wszedłem do środka. Ciocia była w kremowej bieliźnie i chciała przymierzać sukienki.- Wow ciociu...świetnie wyglądasz.- Ale jeszcze nic nie przymierzyłam.- Wiem. - ...