1. Jarają mnie męskie slipy


    Data: 27.05.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo

    ... chłopaków na brzeg. A jak wiadomo, z wody wychodzi się dużo wolniej niż do niej wskakuje — woda „wyciąga”, rozluźnia mięśnie, „bosko męczy”, po jakimś czasie pływania ciało przyzwyczaja się do stawianego przez wodę oporu i po wyjściu na brzeg usiłuje w pierwszej chwili z podobną siłą nacierać na powietrze... Liczyłem więc mocno na jakąś migawkę ich slipów, teraz mokrych, a więc przyklejonych do zmalałych z zimna, rozczulająco skurczonych chujków, co też bywa fascynujące. 
    Tymczasem... Tymczasem zanim odwróciłem uwagę od babsztyla i jego „pociech”, moi piękni byli już przy swoich ciuchach, odwróceni tyłem. Chłodna woda zrobiła swoje, więc poszli w krzaki sikać. Połazili parę minut, żeby obeschnąć, ale w takiej odległości ode mnie, że solennie postanowiłem w duchu wzmocnić sobie szkła o co najmniej pół dioptrii. Potem chłopcy szybko się ubrali i poszli. A ja przeleżałem resztę dnia bez większych wrażeń, szczęśliwy, że przynajmniej baba z dzieciakami po jakiejś godzinie była zmuszona przesunąć się w cień, z dala ode mnie. Kiedy wróciłem do domu, długo waliłem sobie konia myśląc o tych chłopakach i wypełniając ich slipy własną wyobraźnią.
    
    ***
    
    Moje otoczenie było z początku bardzo zaskoczone, że ja, nie taki młody już palant, zacząłem się nagle strzyc na zero, a nawet dbać o to, by włosy nie odrosły mi bardziej niż na jakieś trzy milimetry. Mnie samemu ta metamorfoza nie przyszła z łatwością, ale czego się nie robi dla przystojnego fryzjera!
    Przystojnego jak przystojnego, ...
    ... jego uroda jest, powiedzmy, dyskusyjna, ale jego spodnie! Nosi dżinsy, nieprzyzwoicie obcisłe, a rozporek ma zawsze do połowy rozsunięty. Nie podejrzewam go o świadomą kokieterię — to prosty chłopak, na pewno niezdolny do takich chwytów — zwyczajnie w tych spodniach jest naładowane tyle, że zamek błyskawiczny nie wytrzymuje i rozjeżdża się na boki, pozostawiając szczelinę, przez którą można — okiem klienta siedzącego na fotelu — dostrzec fragmencik gęstego owłosienia łonowego oraz gumkę od slipów, najczęściej czerwonych. 
    Do tego zakładu trafiłem przypadkowo, ale już nieprzypadkowo zostałem jego stałym klientem. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem ten  r o z p ó r,  a po jego przeciwnej stronie ten  p o ś l a d  — dostałem szoku pourazowego. Za tamtą pierwszą wizytą przyjąłem założenie, że facetowi po prostu stoi — masa klientów, nie miał kiedy się spuścić itd. Ale kiedy za trzy tygodnie przyszedłem ponownie, on znowu miał tę podejrzanie wielką górę w spodniach jakby wypchał sobie slipy skarpetami. Tak się składa, że nie jestem zbyt harmonijnie zbudowany, mam tzw. niski stan, tzn. nogi i od razu szyja, więc gdy usiadłem na fotelu, miałem ten jego rozporek dokładnie na wysokości oczu i nosa. Tak, nosa też, bo nie raz i nie dwa udało mi się (a może to była tylko autosugestia) spośród woni lotonów i lakierów wyłuskać ten ledwie wyczuwalny, ale nieomylny zapach nie za często mytego chuja. A niedawno, kiedy mój fryzjer miał na sobie, modne aktualnie, czarne (wciąż tak samo obcisłe) ...