1. Święta w Zakopcu


    Data: 05.06.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo


    Nareszcie święta, trochę wolnego. Ośrodek wypoczynkowy już sprawdzony w ubiegłym roku, wtedy było zajebiście, to i teraz musi być OK. W planach siedem dni, muszę je spędzić „kolorowo”. Znajomi dojechali i byliśmy na jednym piętrze w szóstkę. W pokoju nie byłem sam, ale nie było to problemem. 
    Już drugi dzień przyniósł zaskoczenie dla moich oczu. Końcówka korytarza, wspólne prysznice i wchodzący do swojego pokoju facet. Nie spieszyło się mu zbytnio. Ja przystanęłem, a on, mając świadomość, że mu się przyglądam, zrobił to samo. A wyglądał dosłownie jak wojak z moich marzeń: ostrzyżony prawie na max, jakieś 190 wzrostu, mógł „trochę” ważyć, a owłosiony... jak mnie to jara. 
    Rano w stołówce śniadanko, siedzimy, gawędzimy, bo w planach cały dzień szaleństw i powrót po 23.00. Wchodzi facet moich marzeń, kobieta z nim, tak więc klapa, żonaty facet. Spojrzał na mnie kątem oka, ale spojrzenie to przeszyło mnie na wskroś i na cały dzień. Zauważył, jak mierzyłem go wzrokiem, nawet specjalnie usadowił żonę tyłem do mnie, a sam usiadł tak, żeby co pewien czas ściąć mnie swoim wzrokiem. Zresztą robiłem to samo. Co traciłem? Podejdzie do szczupłego bruneta, żeby wybić mu ząbki? Raczej nie.
    Po całym dniu, wykończeni, wróciliśmy do ośrodka. Znajomi poszli się kompać, ja ostatni. Miałem uchylone drzwi. Po jakimś czasie usłyszałem chrząkanie. Włos zjeżył mi się na ciele, a też mam go niemało. Wychyliłem głowę i zauważyłem przy umywalce tego właśnie człowieka. „Kompaj się, kompaj” – ...
    ... powiedział. „Już się wykompałem” – odparłem. Wyszedłem opasany wielkim ręcznikiem. „Wykończony po całym dniu?” – zapytał i dodał: – „Jestem pod 73 sam, jak masz ochotę na piwo, to przyjdź.” Było już po północy, ale oczywiście idę!
    Wpatrywałem się w to męskie, świetne ciało. Usłyszałem: „Podobam ci się?” Zamurowało mnie, ale cóż... powiedziałem, że tak. „Chcesz się mną zająć?” Odpiął rozporek krótkich spodenków. Zacząłem jak dziki ssać jego chuja, a do małych nie należał, lekko 20/16-18?! Menowi było chyba dobrze, sapał, a ja ssałem jak ogłupiały jego cudownego chuja, w końcu pakowałem sobie najpierw jedno, potem drugie jajo do ust, wreszcie obydwa na raz. Ledwo mieściły się w mojej gębie. Lizałem każdy centymetr tego pięknego ciała. W końcu poczuł mój język wkradający się pod jego jaja – podniósł nogi, raczej wiedział, o co mi chodzi. Wdarłem się jęzorem w jego dziurę, ssałem te kłaczyska, wierciłem jęzorem całego rowka, jego ścianki. Dziurka sama wchłaniała mój jęzor, stawała się soczysta i cała otwierała dla mnie. Przez to gościu coraz bardziej zadzierał nogi do góry, żeby ułatwić mi dostęp do jego wnętrza. Było super. 
    Nawet nie wiem kiedy leżałem, zmachany, pod nim. Nałożył na swojego chuja kondona, złapał mnie za biodra i wszedł we mnie. Kurwa, najpierw ból, a potem max odjeżdżam. Jechał ostro moją drobną dupkę, kazał usiąść na swoim chuju i zaskoczył mnie mówiąc: „Marzę o tym, żeby cię zakneblować. Mam pod ręką swoją walącą skarpete. Otwieraj gębę...” Myślałem w tym momencie: ...
«12»