1. Sekret cz. 11


    Data: 02.12.2019, Autor: anabel87

    ONA
    
    Czy kiedyś się nim nasycę? Zapragnę kogoś innego?
    
    Nie znałam odpowiedzi na te pytania. Po prostu chciałam by był ze mną już zawsze, ale życie tak szybko przemija i nie znana była przyszłość.
    
    Chciałam jego, chciałam być jego. Mogłam się nim nacieszyć teraz, przez ponad dwa tygodnie. Kilka godzin i będę go miała dla siebie na Florydzie.
    
    Zgodnie z jego wytycznymi przed wyjazdem, spakowałam tylko jedną bluzę, cienki sweter, letnią sukienkę i kilka par butów. Resztę torby zajmowały kosmetyki, ponieważ obiecał wypełnić moją garderobę nowymi rzeczami. Co prawda wątpiłam, aby nadawały się one do codziennego i publicznego użytku, ale tam byliśmy anonimowi.
    
    Matka niczego nie podejrzewała. Czułam, że sama coś przede mną ukrywa, ale nie wiedziałam, co to może być. W sumie i tak bardziej interesowała mnie wycieczka niż jej pomysły.
    
    Nie wiedziałam co na siebie włożyć. Na Florydzie było ciepło, a czekał nas kilkugodzinny lot samolotem. Musiałam ubrać się wygodnie, ale także tak, aby ON był zadowolony.
    
    Wyciągnęłam najbardziej wycięte szorty, które ledwo skrywały mój tyłeczek. Do tego dobrałam obcisłą, czarną górę od stroju kąpielowego wiązaną za szyję i półprzezroczystą białą koszulkę na wierzch z dużym dekoltem. Nie zakładałam majtek chcąc zrobić dla niego niespodziankę.
    
    Ponieważ u nas było chłodniej, zdecydowałam się na założenie luźnego, sięgającego kolan swetra i kolanówek. Owinęłam się pasem, aby nikt poza moim ojczymem nie widział tego co jest pod spodem, ...
    ... przynajmniej nie tutaj.
    
    Chwyciłam walizkę i zeszłam na dół. Peter już czekał z otwartymi drzwiami żegnając się namiętnym pocałunkiem z moją mamą. Odczepili się od siebie widząc mnie, a ja przytuliłam się do niej.
    
    - Baw się dobrze. Zasłużyłaś na to! - Pocałowała mnie w czoło na pożegnanie i odprowadziła nas do taksówki. - Opal się. Poznaj jakichś przystojniaków. Dzwoń.
    
    Peter zdecydował się nie jechać swoim autem. Szkoda go było zostawiać na parkingu lotniska, które było dość drogie, a Claire nie mogła nas odwieźć.
    
    Usiadłam przy nim na tylnym siedzeniu i pomachałam na pożegnanie do matki. Cieszyłam się z wyjazdu, jego bliskości. Byłam wypoczęta, gotowa na wszystko co mi da...
    
    Dał odpocząć mi po falach orgazmu, które zaserwował mi wykorzystując wibrator. Przespałam prawie cały dzień i noc schodząc tylko na obiad oraz kolację.
    
    Nie rozmawialiśmy w taksówce. Jego ręka raz na jakiś czas muskała moje nagie nogi, ale wiedziałam, że nie chce zwracać na siebie uwagę.
    
    Powoli udało nam się załatwić wszelkie formalności na lotnisku. To znaczy, ja stałam a on oddawał bagaże i prowadził mnie wszędzie.
    
    W końcu udało nam się wejść na pokład pierwszej klasy. Mieliśmy miejsca z tyłu, w dwóch wygodnych i umiejscowionych obok siebie fotelach.
    
    - Ściągnij sweter, - powiedział, gdy zamierzałam usiąść.
    
    Posłusznie odpięłam pasek i zsunęłam z siebie sweter, a w jego oczach dostrzegłam psotne iskierki. Opadłam na fotel z uśmiechem.
    
    Usiadł przy mnie. Po chwili dotarła do nas ...
«123»