1. Przygotowania do konkursu cz.4 (podróż)


    Data: 07.02.2020, Kategorie: Dojrzałe Autor: Rafał

    Następnego dnia wstaliśmy dość wcześnie, ogarneliśmy się i po 8:00 siedzieliśmy jak gdyby nigdy nic w salonie na dwóch osobnych kanapach popijając herbatę. 15 minut później do domu wszedł mąż Lidii. Przywitał się z żoną skromnym pocałunkiem, mnie uścisnął dłoń. - I co, gotowi? - spytał - Jasne, możemy jechać. - odpowiedziała kobieta Udaliśmy się więc do samochodu, małżeństwo zajęło przednie siedzenia, mi zostało tylnie i ruszyliśmy w stronę stacji kolejowej. O godzinie 8:45 byliśmy już na dworcu i po pożegnaniu z panem Markiem poszliśmy odebrać bilety. Pociąg przyjechał z lekkim opóźnieniem. Weszliśmy po schodkach i szybko odnaleźliśmy swój przedział. Na chwilę obecną był pusty. Usiadłem przy oknie, a nauczycielka obok mnie z uśmiechem kładąc rękę na moim udzie. Chwilę później już jechaliśmy. Czekała nas trzygodzinna podróż, którą trzeba było sobie jakoś umilić, także po piętnastu minutach pani Lidia zaczęła jeździć paznokciem wskazującego palca po moim ciele. Najpierw delikatnie za uchem by następnie zjechać przez kark do klatki piersiowej, gdzie zatrzymała się na chwilę i krążyła uwodzicielsko po torsie. Następnie jej palec zsunął się na mój brzuch, a później krocze, zataczając niewielkie kręgi na czubku penisa. - I jak ci się podoba? - zapytała szepcząc mi do ucha. - Wspaniale... - odpowiedziałem rozmarzony. Nauczycielka położyła jedną nogę pomiędzy moje, napierając udem o mojego kutasa. Po chwili jedną dłonią zaczęła ściskać swoje piersi mrucząc kusząco i rozpoczęła ...
    ... ponownie tą samą podróż tym razem po swoim ciele. Gdy dotarła do krocza, zaczęła powoli je pocierać. Następnie odchyliła nieco swoje majtki i polizując palca włożyła go do cipki. Masturbowała się prawą ręką, lewą pieściła piersi, lecz wciąż patrzyła mi prosto w oczy. Po mniej więcej 10 minutach samozadowolenia z powrotem nasunęła majtki na miejsce i złączyła nogi, kładąc jedynie dłoń na moim nabrzmiałym przyrodzeniu. Całe szczęście, bo po chwili do naszego przedziału weszła kobieta (całkiem, całkiem niezła mamuśka) z dwojgiem dzieci (jak się później okazało siedmioletnim Adasiem i dziewięcioletnią Zosią), a Lidia zdążyła zsunąć dłoń by nowi towarzysze podróży niczego nie zauważyli. Siedziała potulnie ze zmieszanym wyrazem twarzy, co niezmiernie mnie rozbawiło, więc próbowałem teraz ukryć nie tylko wzwód lecz także głupkowaty uśmiech. Kobiety zaczęły ze sobą rozmawiać, dzieci bawiły się ze sobą, a ja zapatrzony w uciekające krajobrazy rzadko włączałem się do rozmowy. - Przepraszam na moment, muszę rozprostować nogi. - oznajmiła po jakimś czasie Lidia i wyszła z przedziału. Po niespełna minucie dostałem smsa od nauczycielki: "Widzimy się za 5 minut w toalecie na końcu wagonu. Zastukaj 3 razy, 2 szybko i raz po przerwie, żebym wiedziała że to ty :* " Przeczekałem więc ustalony czas i po przeproszeniu opuściłem przedział z zamiarem wyjścia do toalety. Jej drzwi znalazłem szybko, przystanąłem więc rozglądając się czy nikt nie idzie i wykonałem ustalony sygnał. Drzwi lekko się uchyliły, ...
«123»