1. Wiktoria cz. 1


    Data: 09.02.2020, Kategorie: BDSM Nastolatki Brutalny sex Sex grupowy Autor: wojtur24

    Zaciskała dłoń na rączce starej walizki. Tak szybko ją pakowała. No tak ale po tym co się wydarzyło, nie mogła dłużej tam zostać.
    
    Muszę zaczać od początku.
    
    Wiki skończyła własnie gimnazjum. Rok temu na raka zmarła jej mama. Dopuki żyła Wiki miała znacznie więcej czasu dla siebie. Mogła się uczyć, bawić, chodzić do koleżanek. teraz została sama. Z codziennie pijanym ojcem i coraz częściej towarzyszącym mu, starszym od niej o trzy lata bratem. Mieszkali w małej podlaskiej wiosce, w chałupie, która od dawna wymagała remontu, ale nie było pieniędzy i nie miał kto tym się zająć.
    
    Tego wieczora ojciec Wiktorii opijał razem z dwoma sasiadami dopuszczeni klaczy jednego z nich do należącego do nas ogiera.
    
    Patrzyła jak konie robiły to za stodołą i zupełnie nie mogła pojąć jak taki olbrzym zmieścił się cały w pizdę klaczy. Przyglądający się temu chłopi, głośno śmiali się i patrzyli na nią tak jakoś podejrzanie.
    
    Wiktoria jest bardzo ładna dziewczyną dosyć mocno rozwiniętą. Cycki 75C i ładną, kształtną dupkę. Wzrostu ma 164 cm i nie jest zbyt gruba. Tak jak w sam raz. Rude, długie, krecące sie naturalnie włosy okalały jej może trochę pyzatą ale bardzo ładną twarz.
    
    Wiki nie była jeszcze nigdy z żadnym mężczyzną. Dwa lata wcześniej o mało nie oddała swojej cnoty bratu ale nakryła ich mama w stodole i zrobiła wielką awanturę. Później już nie próbowali. To był jedyny raz kiedy widziała dosyć dużego kutasa swojego brata. Nawet wylizała mu go całego i wzięła do buzi najgłebiej ...
    ... jak tylko mogła. To wszystko tak ją podnieciło i jego palce w jej pizdeczce, że oddała by mu cnotę z pewnością i to w wieku 14 lat.
    
    Lubiła sama sobie piescić pizdeczkę. Jak wkładała w nią palce to tak przyjemnie ją swedziała i robiła się mokra i śliska. Jednak nigdy nie mogła sobie wyobrazić jak taka duża pała jak jej brata mogłaby sie w nią zmieścić.
    
    Tego dnia za stodołą a był to czerwcowy dzień upalny, miała na sobie tylko króciutki fartuszek zapinany z przodu na cztery guziki i białe majtki. Szczególną uwagę przyciągały jej opalone na złocisty kolor, ślicznie ukształtowane cieżką pracą na roli nogi. Panowie obserwujący końskie jebanie, zerkali własnie najczęściej na nie a szczególnie na ich górną cześć, skąpo okrytą fartuszkiem.
    
    - Wiki, zrób nam podwieczorek, bo musimy opić te końskie zaloty i przyszłego źrebaka - krzyknął ojciec w jej kierunku.
    
    Jeszcze tylko spojrzała na chowającego sie pod brzuchem kutasa ogiera i poszła do chałupy.
    
    Szybko pokroiła cebulę i rzuciła na patelnię, na której było już mięso rozdrobnione na grube skwarki.Przygotowała chleb i szklanki. Wiedziała, że ojciec i sąsiedzi inaczej nie piją jak właśnie z takich naczyń.
    
    Przyszli po pół godzinie. Własciciel klaczy wyjął litrową butelkę samogonu. Rozlali i duszkiem wypili po szklanie. Ich twarze z miejsca zaczerwieniły się. Zakąsili skwarkami i rozlali drugą kolejkę. Po godzinie z kuchni dochodziło głośne chrapanie.
    
    Pobiegła do swojej sypialni. Zapaliła świeczkę. Prądu nie mieli już ...
«123»