1. Spotkanie


    Data: 13.08.2020, Kategorie: Hardcore, Laski Autor: winex

    Spotkaliśmy się przypadkiem. Właściwie to on mnie zaczepił na ulicy, gdyby nie to, nawet bym go nie zauważyła. Uczyliśmy się razem w ogólniaku, ale z trudem sobie go przypomniałam, bo nie był wówczas w kręgu moich zainteresowań. Zaczęliśmy rozmawiać w stylu „jak żyjesz, co porabiałeś przez te lata”, czyli typowo w takiej sytuacji. I co? Ja byłam ledwie pół roku po rozwodzie, on rozwiódł się kilka lat wcześniej. W pewnej chwili zaproponował, abyśmy się spotkali i pogadali o „starych czasach”. Od rozwodu czułam się nieco samotna, czegoś albo raczej kogoś mi brakowało, więc uznałam, że dobrze mi zrobi takie spotkanie i powspominanie czasów, kiedy człowiek był szczęśliwy. Umówiliśmy się u niego, podał adres.
    
    Już rano, w dniu spotkania, zaczęłam kombinować, jak powinnam się ubrać. Po godzinie doszłam do wniosku, że w sumie to wszystko jedno. Przecież idę tylko na godzinkę na „spotkanie sentymentalne po latach”. Ostatecznie założyłam obcisłe jasnoniebieskie dżinsy i też niebieską koszulkę, ale w ciemniejszym odcieniu. W tych ciuchach, przy mojej figurze, wyglądałam prawie jak małolata. Skoro mamy wspominać stare czasy to jest idealnie, uznałam, uśmiechając się do siebie.
    
    Gdy się zjawiłam, zrobił kawę i postawił jakieś ciasto i kruche ciasteczka. Początkowo byłam nieco spięta, bałam się drętwej rozmowy. Tyle lat już upłynęło. Każdy miał własne, inne życie... Na szczęście moje obawy się nie sprawdziły. Rozmawialiśmy, śmialiśmy z głupot, jakie wówczas nam się przytrafiały. Było ...
    ... całkiem fajnie. Co prawda na początku rozmowa rzeczywiście nie za bardzo się kleiła, bo zaczęliśmy do tych ostatnich prawie dwudziestu lat, kiedy to się nie widzieliśmy, a żadne z nas nie chciało zbyt dużo powiedzieć. Ja na pewno, a co do niego to też odniosłam takie wrażenie. Bo i o czym gadać? O naszych nieudanych związkach? Porażkach życiowych? Rozgadaliśmy się dopiero, wracając myślami do tego wspólnie spędzonego czasu w szkole, z obecnego punku widzenia beztroskiego, ale z tamtego nie do końca. Każdy wiek ma swoje problemy. Teraz poczułam się swobodnie, nawet bardziej otworzyłam się na współczesność. Zrobiła się taka przyjemna, niemal rodzinna atmosfera, aż wydało mi się, że gdybym tylko wyciągnęła rękę, to dotknęłabym tych szkolnych lat. Czas jakby przestał się liczyć, dlatego, gdy w pewnej chwili spojrzałam na zegarek, zdziwiłam się, że siedzę już niemal dokładnie dwie godziny. Trzeba było się zbierać.
    
    Podziękowałam za miłe spotkanie i towarzystwo, a on odprowadził mnie do drzwi. Na koniec jeszcze raz rzuciłam „dzięki, naprawdę fajnie było tak pogadać” i na pożegnanie szeroko się uśmiechając, dałam mu buziaka w policzek. On też odwzajemnił buziaka i kończąc go, niespodziewanie wsunął mi rękę między nogi. Aż rozdziawiłam buzię, głośno i gwałtownie nabierając powietrza do płuc, zupełnie zaskoczona tym pantagruelicznym zachowaniem. Początkowo z tego zaskoczenia w ogóle nie zareagowałam. Chociaż w pierwszej chwili zrobiłam jakiś nieokreślony ruch ręką w jego kierunku, ...
«123»