1. W domu z Kariną


    Data: 11.11.2019, Kategorie: Twoje opowiadania Autor: Mlody

     - No dobrze. No dobrze - odezwala się pani Karina, która siedziala na wąskiej kanapie, nie odgrywała odemnie wzroku, a to jej spojrzenie mnie trochę kreowanie. - No dobrze. - powtórzyła. - Chciałabym byś był zemną szczery. Bo to dla mnie bardzo ważne. - odezwala się znowu i znowu na mnie spojrzala, tymi swoimi cudownym, zielonymi oczami.
     - Pani Karino. Mogę pani obiecać, ze postaram się być z Panią szczery. - odpowiedziałem, a jednocześnie spojrzałem na tą sukienkę, która ona miała na sobie,a która podkreślała jej kobiece, nie byle jakie, krztałty.
     - Postaram się. No cóż. Dobre i to. - skomentowała moją wypowiedź i odetchnęła. - Chce wiedzieć, czy Ty tak samo uważasz, jak pozostali twoi koledzy.? - zapytała mnie. 
     - Przepraszam, ale nie bardzo wiem, o czym pani mówi. - powiedzialem siedząc na fotelu i oceniając jej równe nogi. - Poza tym pani Karino, nie mam pojęcia co mówią o pani moi koledzy, bo mnie to zupełnie nie interesuje. Ja mogę się wypowiadać, tylko za siebie - przemówił i odetchnąłem.
     - W porządku. W takim razie, to mi powiedz, co Ty o mnie sądzisz. Tylko mów prawdę - poprosiła mnie, pani Karina i tym razem poczułem, wyraźnie poczułem jej spojrzenie na swoich spodniach.
     - Ale to żadna tajemnica. Uważam, ze jest pani ładna. Uważam ze jest pani atrakcyjną kobietą. Uważam, ze ma pani, całkiem niczego sobie ciało. Tak całkiem szczerze, to uważam, ze ma pani, niczego sobie piersi i całkiem fajny tylek. - ponownie przemówił, a Karina spojrzawszy na mnie, ...
    ... uśmiechnęła się.
     - I jakbym Ci pozwoliła, to chętnie byś mnie przeleciał. Prawda? - zapytała. - No przyznaj się. Chciałbyś mnie przeleciec. Przecież widzę, w jaki sposób na mnie patrzysz, odkąd tylko przyszedłes do mnie.
    
    Za tkalo mnie. Siedziałem nie wiedząc co odpowiedzieć. Siedziałem, zaskoczony, jej słowami. Bo tak naprawdę, nie myślałem o tym. Z drugiej zaś strony, gdybym miał taką możliwość, to napewno bym sobie, tej przyjemności nie odmówił. 
    
      - Nie znam nikogo, kto by nie patrzył na Panią,gdyby się znalazł teraz na moim miejscu. - skwitowalem i od czułem coś dziwnego. W moich spodniach, zaczęło się robić ciasno. Spojrzałem kątem oka na zegarek. - Cholera. Ale puzno. Przepraszam, ale muszę uciekać - do rzuciłem, podnosząc się z fotela. 
    
     Ona też wstała. Wstała i o dziwo, znalazła się przede mną. O dziwo, ujęła moje ręce swoimi rękoma. Uniosła mi je w górę i położyła moje obie dłonie na swoich cyklach. Sama natomiast, prawą dłonią, przebiegła po moich spodniach. 
    
     - Ummmm,,, ale go masz dużego. - wyszeptala cicho. - Podoba mi się twój ogier - wyszeptala znowu.
    
     Zacząłem unosić w górę sukienkę. Zdałem ja przez jej głowę i rzuciłem nie dbale za siebie. Dosyć szybko uporam się też z zapięciem jej biustonosza. Z rozkoszą obmacywalem jej cycki i całował jej szyję. Czułem przy tym ze rozpinana mi spodnie. 
    
     - Tak. Zrób to. Zrób. Obciaganie mi go. - powiedzialem. - Weź go do buzi. - wymamrotalem, gdy opadła w dół.
    
     Poczułem to. Poczułem jak bierze mojego ...
«12»