1. W szatni szkolnego klubu


    Data: 13.01.2020, Kategorie: Nastolatki Twoje opowiadania Autor: Hjt

     
      Powoli przeszła przez długi korytarz.Powoli zbliżyła się do drzwi szatni,szkolnej drużyny.Odetchnela głęboko i po chwili,weszła do środka,zamykając za sobą drzwi.Stala tuż przy nich i widziała,zaskoczenie na twarzach trzech nadal pozostających w tej szatni młodzieńców.Najbardziej był zaskoczony jej obecnością Robert, który stał przy swojej szafce, mając jeszcze na sobie,slipy.I właśnie na niego skierowała swój wzrok.Spogladala na niego, krótką chwilę i widziała,że jego dwaj pozostali koledzy są już gotowi do wyjścia.
    
     - Chłopaki. Możecie nas zostawić samych.Chcialabym porozmawiać z Adamem w cztery oczy.
    
     - Jasne.I tak mieliśmy już wychodzić - odezwał się Jarek.- To do jutra stary. - odezwał się do Adama.
    
     - Nara - odpowiedział
    
      Od sunęła się.Poczekala,aż wyjdą i zostanie sam na sam z Adamem.
    
     - Dobra.O co chodzi? - zapytał
    
      Przysiadła na niskiej ławeczce z rozchylonymi nogami.Oparla ręce o kolana w łokciach i miała wyciągnięte dłonie przed siebie,zbliżone do siebie.
    
     - To Ty mi powiedz o co chodzi. - odezwała się do niego.
    
     - Ja? - zdziwił się Adam.
    
     - A ja chcę odejść z drużyny? 
    
     - Więc o to chodzi. - skomentował. - No tak.To prawda.Chcę.I zamierzam to zrobić.Nawet już podjąłem decyzję. - odpowiedział.
    
     - Dlaczego,chcesz odejść? -zapytala.- I to właśnie teraz.Akurat teraz.W tak ważnym momencie.Teraz,gdy mamy szansę na sensacyjne mistrzostwo ligi szkolnej.
    
     - My?- odezwał się do niej.- Raczej wy,chciała pani powiedzieć.Raczej ...
    ... oni.Tak trzeba to ująć.- odpowiedział.
    
     - Zwał jak zwał.Nie możesz tego zrobić.Jestes ważną postacią w tej drużynie.Jestes w tej drużynie potrzebny.- odparła.
    
     - Coś pani powiem.Tez mi się tak wydawało.Ale tylko mi się tak wydawało.- spojrzał na kobietę,na nauczycielkę. - Powiem pani więcej.Wszystko się spapralo odkąd przyszedł ten dupek Krzysztof.Odkad zastąpił pana Romana.On nie ma pojęcia o tym sporcie.Jest głupim zadufanym w sobie dupkiem.Ostatni mecz wygrali tylko dlatego,że tamci byli ciut słabsi.Inaczej dostalibyśmy łomot,jak nigdy.A ją nie mam zamiaru, nadal brać udziału w tym cyrku.Zreszta.Nie tylko ja.Paru chłopaków też się poważnie zastanawia.- przemówił Adam - A teraz chce wreszcie wziąć prysznic i iść do domu.Wiec proszę być tak uprzejmą i wyjść.- dodał na zakończenie swojej przemowy.
    
      Nie czekaj czy to zrobi,czy nie,wziął z szafki ręcznik kąpielowy i przeszedł do drugiego pomieszczenia z prysznicami.Wybral to ostatnie stanowisko i po chwili stanął pod natryskiem,zupełnie nagi,plecami do pomieszczenia.
    
     Słyszała szum wody,ale nadal pozostała w szatni.W końcu się podniosła z tej ławeczki i przeszła do tamtego pomieszczenia.Przesunela się w stronę tego ostatniego boksu i przystanela nie co z boku.Patrzyla na plecy Adama i jego tyłek.Pomyslala nawet,że jest on całkiem seksowny.Nie zamierzała się jednak tak łatwo poddawać i nie zamierzała odpuszczać.Musiala, wręcz czuła,że nie może pozwolić na to,by Adam odszedł z drużyny.By ktokolwiek z niej odszedł.Czula,że ...
«123»