Emigrantki 48
Data: 23.08.2025,
Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... wydusić z siebie słowa.
Wydawało mi się, że cała ta sytuacja trwa już chyba godzinę, a tak naprawdę minęło zaledwie kilka minut.
Dyskusja mocno się ożywiła. Olga zaczęła machać rękoma. Wystraszyłam się, kiedy gwałciciel zbliżył się do niej i spojrzał, jakby chciał ją zabić. Usłyszałam, jak Ola głośno przełyka ślinę.
– Schodzimy? – zapytała po chwili, a ja nawet się nie zastanawiając, pokręciłam przecząco głową.
Przypomniałam sobie, jak na naszym starym mieszkaniu siedziałyśmy w kantorku na buty z Olgą. To był etap naszego życia, w którym realizowaliśmy swoje fantazje seksualne. Paradoksalnie fantazją Oli był właśnie gwałt, co udało nam się zaaranżować. Jeden z naszych kolegów - Arek zgodził się odegrać tę scenę. Mimo wszystko byłyśmy gotowe wyskoczyć z kantorka, gdyby zaczął przeginać i stłuc go na kwaśne jabłko. Dlaczego teraz nie miałam tyle odwagi? Odpowiedź mogła być tylko jedna. Arek mimo wszystko nie był tak popierdolony, jak facet, na którego patrzyłam.
Rozmowa zaczynała dobiegać końca i Olga powoli podchodziła w stronę drzwi.
Poczułam ulgę, kiedy ten chuj wsiadł do swojego wypasionego merca i z piskiem opon odjechał spod naszego domu.
Po chwili na górę weszła nasza kumpela. Wyglądała jak wrak człowieka. Nie musiała pytać, czy widziałyśmy, kto nas odwiedził. Strach na naszych twarzach był wyraźnie zarysowany.
Ola doskonale wiedziała, czego nasza koleżanka teraz potrzebuję. Nalała jej szklankę wody, którą ta wypiła jednym haustem. Przydałoby ...
... się coś mocniejszego, ale od miesiąca mocno ograniczałyśmy alkohol. Nawet nasza umowa o dwóch butelkach wina w piątek nie zawsze była realizowana z powodu zmęczenia.
– Nie uwierzycie, co się okazało – wyszeptała przerażona, niemal rzucając szklankę na stół.
– No mów! – ponagliła ją Ola.
Olga spojrzała na nas, a potem nabrała głęboko tchu.
– To on był poprzednim najemcą tego domu.
Usiadłam z wrażenia. Doskonale wiedziałam, co to oznacza. Bałyśmy się, że któregoś dnia pojawi się u nas ten facet i zażąda zwrotu wyposażenia parteru. Bałyśmy się tego, jak dłużnik wizyty komornika. Nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczałybyśmy jednak, kim może być ten człowiek.
– Chcę zabrać swoje rzeczy? – wyszeptała Ola.
Olga pokiwała przecząco głową, co wprawiło mnie w osłupienie.
Spojrzałam na Olę, która była równie skonsternowana, jak ja.
– Po co w takim razie pojawił się u nas?
Olga nalała sobie jeszcze jedną szklankę wody. To, co nam powiedziała, po jej wypiciu sprawiło, że omal nie dostałam zawału.
Gwałciciel Oli postawił sprawę jasno. Możemy zachować wyposażenie pokoju zabaw, ale będziemy musiały oddawać mu połowę zysków, a oprócz tego chciał mieć prawo do bezpłatnego, nielimitowanego korzystania z naszych usług.
W oczach Oli pojawiły się łzy. Nie miałem wątpliwości, jaki obraz stanął jej właśnie przed oczami.
Olga chwyciła ją za rękę. Po chwili zrobiłam to samo.
– Spokojnie Ola. Poradzimy sobie – zapewniłam ją, choć tak naprawdę nie miałem ...