1. Emigrantki 51


    Data: 19.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    Od każdej reguły były wyjątki, a butelka dobrego wina w środę zamiast w piątek była tego przykładem. Uznałyśmy zgodnie, że nic nam nie zaszkodzi, jeśli wypijemy jedną butelkę. Przy winie lepiej się rozmawiało, przy założeniu oczywiście, że skończy się na jednej butelce. Na starym mieszkaniu był z tym problem, ale w domu Andrzeja trzymałyśmy dyscyplinę.
    
    – Wiecie, jak jest. Zarabiamy kupę kasy, a kasa jest fajna. Każdej z nas się to podoba. Tylko musimy pamiętać, że forsa uzależnia i z każdym miesiącem będzie nam coraz trudniej z tym zerwać.
    
    W słowach Olgi kryła się zakamuflowana sugestia, że bardziej jest skłonna wrócić niż zostać.
    
    Ola nabrała głęboko tchu i poprawiła sobie włosy. Bałam się, co powie.
    
    – Pamiętacie jaką aferę zrobiła mi mama, kiedy nie poszłam od razu po maturze na studia. Moja sytuacja jest o tyle gorsza, że ona jest lekarzem i wie, jak ciężka jest medycyna. Przy każdej rozmowie telefonicznej przypomina mi o rekrutacji. Chyba nie dopuszcza do siebie myśli, że mogłabym nie wrócić na studia. Podejrzewam, że chciałaby na pewno, abym spięła poślady i zaliczyła dwa lata w jednym terminie, aby nadrobić stracony rok.
    
    Olga ściągnęła brwi i spojrzała na nią wymownie.
    
    – A ty czego byś chciała? Wybacz Ola, ale jesteś dorosła, powinnaś skupiać się na tym, czego ty chcesz, a nie na tym, aby zadowalać swoich rodziców.
    
    – Wiem Olga, ale doskonale wiesz, jak jest. Do tej pory byłam od nich całkowicie zależna. Teraz trochę to się zmieniło – urwała i ...
    ... przeniosła wzrok na szafkę, o której trzymaliśmy naszą kasę.
    
    Koleżanki spojrzały na mnie pytająco.
    
    – Sama nie wiem, czego chce. Od dziecka marzyłam o medycynie, ale będzie mi cholernie szkoda tego...
    
    Nie potrafiłam dokończyć myśli, a moje dłonie od razu przyniosły się na włosy i zaczęły je kręcić, jakby już same nie były kręcone. To był mój tik nerwowy, który miałam od dziecka i każdy, kto mnie znał, wiedział, że w tym momencie jestem w ogromnym stresie.
    
    Atmosfera robiła się napięta. Przepychanki między Olą a Olgą mogły przerodzić się w kłótnie.
    
    To byłoby najgorsze, dlatego starałam się odbiegać od tematu rodzinnych relacji i skupiać się na tym, aby znaleźć jakiś konsensus.
    
    – Gdybyśmy myślały o innych studiach, mogłybyśmy spróbować je pogodzić z naszym pobytem tutaj. Mój kolega na prawie w ogóle nie chodzi na wykłady, a ćwiczenia są u nich nieobowiązkowe. Ma przez to trudniejsze egzaminy, ale daję radę – powiedziałam.
    
    – Niestety na medycynie to nie przejdzie. Nawet gdyby była taka możliwość, to nie wyobrażam sobie, abym nie przykładała się do nauki. W końcu będzie kiedyś od nas zależało ludzkie życie i nigdy nie darowałbym sobie, gdyby przez mój błąd spowodowany niedouczeniem ktoś je stracił – oznajmiła Ola, po czym powiodła po nas wzrokiem.
    
    Miałyśmy podobne podejście, co zakomunikowałyśmy w sposób niewerbalny, kiwając głowami na znak zrozumienia.
    
    - Jeśli zostaniemy jeszcze jeden rok, zrobimy tyle hajsu, że nie będziemy musiały pracować przez kolejne ...
«123»