1. Emigrantki 51


    Data: 19.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... dziesięć lat.
    
    Teoria Olgi była bardzo odważna, ale po szybkich przeliczeniach doszliśmy do wniosku, że ma rację. Ta wizja nie pomogła nam w podjęciu decyzji o powrocie do Polski. Po godzinie dyskusji starałyśmy się znaleźć jakieś wyjście pośrednie.
    
    – Dobrym rozwiązaniem byłoby przyjeżdżanie tutaj na okres wakacji. I tak zarobimy tyle, że przez pozostałą część roku będziemy mogły się tylko uczyć – rzuciłam cicho, nie wiedząc, jak ta propozycja zostanie przyjęta. Czułam, że dziewczyny też o tym myślały.
    
    – Tylko pamiętaj, że ten dom nie zawsze będzie stał pusty i czekał na nas. Jeśli wyjedziemy Andrzej na pewno go komuś wynajmie. A jeszcze ten gnojek kiedyś wyjdzie z pierdla i może się okazać, że kiedy przyjedziemy tu za rok, z naszych akcesoriów nic nie zostanie – oznajmiła Ola.
    
    – Nie nadużywaj słowa „nasze” – z uśmiechem na twarzy poprosiła Olga.
    
    Ola skrzywiła się nieznacznie, jakby dopiero teraz uświadomiła sobie, że faktycznie wyposażenie pokoju zabaw nie należy do nas.
    
    – Największym ryzykiem jest to, że stracimy klientów. Jeśli stąd wyjedziemy, na naszym miejscu może pojawić się ktoś inny. Pamiętacie co mówiły dziewczyny na swingers - party?
    
    Olga i Ola pokiwały ze zrozumieniem.
    
    – Zarabiamy kupę kasy, ale czy tylko kasa się liczy? – powiedziała trochę do nas, trochę do samej siebie Olga.
    
    Posłałyśmy jej pytające spojrzenie, choć zarówno Ola, jak i ja wiedziałyśmy, co ma na myśli.
    
    Przez kolejne kilka minut wspominałyśmy złe chwile.
    
    Gwałt na ...
    ... Oli, propozycja Mileny, nasze kłótnie i to, jak traktowali nas niektórzy faceci.
    
    Na samo wspomnienie Marcina i jego kumpli oraz tego prokuratora przeszedł mnie dreszcz. Ten ostatni wprawdzie bardzo nam pomógł, ale to w niczym nie pozwalało nam zapomnieć, a zwłaszcza Oldze, jak ją potraktował.
    
    – Dwa razy byłyśmy w niezłej dupie i dwa razy nam się udało. Nie wiadomo czy fart w końcu nas nie opuści – zaczęła po dłuższej przerwie Ola.
    
    Olga pokiwała tylko głową, a ja ograniczyłam się do przewrócenia oczami.
    
    Butelka wina skończyła się zastraszającym tempie. Kiedyś od razu sięgnęłybyśmy po kolejną.
    
    Kiedy sobie to uświadomiłam, dotarło do mnie, że tylko dzięki konsekwencji Oli nie stałyśmy się pijaczkami. Byłyśmy od tego o krok i każda z nas miała tego świadomość.
    
    – To, czym się zajmujemy, daje nam dużo kasy i czasem trochę przyjemności. Nic więcej – powiedziałam a na twarzach moich koleżanek zarysował się zdziwienie. Nie spodziewały się pewnie tak głębokiej refleksji.
    
    – Mam wrażenie, że nic dzisiaj nie uradzimy, ale decyzję musimy w końcu podjąć. Chodźmy teraz spać, a rano każda z nas powie jaką decyzję ostatecznie podjęła – zarządziła Olga, która chyba przypomniała sobie o tym, jak matkowała nam, kiedy tu przyjechałyśmy. Kiedyś mocno mnie to wkurwiało, ale teraz byłam jej wdzięczna za ten pomysł.
    
    Kolejnego dnia podczas śniadania odbyło się głosowanie. Dwie z nas opowiedziały się za tym, aby jechać do Polski, a tylko jedna za tym, żeby zostać. Kiedy jednak ...