1. Przypadek - Adam i Ewa


    Data: 04.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... niezdolnością do wyrażenia czegoś głębszego. Zwykle pytał o „w porządku” z grzeczności, z przyzwyczajenia, nie oczekując prawdziwej odpowiedzi. Teraz jednak poczuł, że ona naprawdę chce wiedzieć.
    
    — Tak, u mnie też — odpowiedział, starając się, by jego głos brzmiał bardziej przekonująco, bardziej szczerze. — Tylko… to było… inne.
    
    Ona pokiwała głową, jakby rozumiała dokładnie, co ma na myśli.
    
    —Tak, inne - zgodziła się. — Dlatego może warto by się przedstawić? Skoro już jesteśmy tacy… inni.
    
    Jego serce drgnęło lekko. To była propozycja, której się nie spodziewał, ale która w tajemnicy go cieszyła. Zwykle unikał imion, unikał osobistych detali, by zachować dystans, by nie dopuścić do powstania jakichkolwiek emocjonalnych więzi. Ale teraz, patrząc w jej oczy, poczuł że chce znać jej imię. Chce wiedzieć o niej więcej. Chce przekroczyć granice przelotnego spotkania.
    
    Dobrze — powiedział, czując jak na jego usta wkrada się nieśmiały uśmiech. — Jestem ... Adam.
    
    Ewa — odpowiedziała ona, również uśmiechając się lekko. — Miło mi, Adamie.
    
    Mi również, Ewo - powiedział, a wypowiedziane imię kobiety zabrzmiało na jego ustach jak coś zupełnie nowego, nieznanego, a jednocześnie jakby znajomego i bliskiego.
    
    Cisza ponownie zawisła w powietrzu, ale tym razem była to cisza innego rodzaju. Nie była już niezręczna i napięta. Była łagodna, przyjemna, ...
    ... pełna oczekiwania. On dalej leżał nad nią, podpierając się na przedramionach, a ona patrzyła na niego z ciekawością i jakąś ukrytą nadzieją. Ich dłonie wciąż były splecione, jakby ten fizyczny kontakt był kotwicą, trzymającą ich razem w tym nieznanym porcie emocji, do którego niespodziewanie wpłynęli.
    
    Ewo…— zaczął Adam cicho, nie wiedząc dokładnie, co chce powiedzieć. — Może… może pójdziemy gdzieś na kawę? Albo… coś zjeść?
    
    Ona uśmiechnęła się szerzej, już bardziej szczerze, a w jej oczach pojawił się blask.
    
    Z przyjemnością, Adamie - odpowiedziała. — Tylko najpierw… może wepchniemy ten tani seks z powrotem do kąta i pozwólmy sobie na odrobinę luksusu jeszcze raz? Ale tym razem… już nie anonimowo.
    
    Uśmiechnął się szeroko, odwzajemniając jej uśmiech. Poczuł lekkość na sercu, jakąś nieznaną dotąd radość. Tak, to było inne. I może właśnie to inne było tym, czego obojgu brakowało. Może właśnie w tym przypadkowym spotkaniu kryła się szansa na coś więcej, na coś prawdziwego, na coś luksusowego, czego nie można kupić za żadne pieniądze. Pochylił się ponownie i pocałował ją delikatnie, tym razem już nie z pożądania, lecz z delikatności i rodzącej się czułości. Pocałunek trwał dłużej, był cieplejszy, bardziej intymny niż wszystkie poprzednie. I w tym pocałunku była obietnica. Obietnica czegoś więcej. Obietnica historii, która dopiero się rozpoczynała. 
«12»