-
Nowa asystentka
Data: 07.02.2026, Kategorie: Lesbijki Autor: holoney, Źródło: SexOpowiadania
Szklane drzwi zasunęły się za Natalią z cichym syknięciem pneumatyki, jakby sam budynek próbował ją połknąć. Miała świadomość każdego kroku, który niósł ją w głąb biura, jakby niosła się na stracenie. Jej spódnica była o centymetr za krótka, materiał napinał się na pupie przy każdym kroku, obcisła koszula opinająca biust nie zostawiała wiele miejsca dla wyobraźni. Rękawy podwinięte, włosy spięte — wyglądała na profesjonalistkę. Ale serce biło jej jak cholerny alarm przeciwpożarowy.I wszystko przez nią.Aleksandra Zawisza. Prezeska. Władczyni z marmuru i szkła, ubrana w czerń tak dopasowaną, że wyglądała, jakby została jej wytatuowana na skórze. Biust duży, ale niesiony dumnie — nie jak coś do oglądania, tylko jak coś, co może przycisnąć ci twarz, jeśli nie będziesz słuchać. Uda długie, bezczelne, owinięte w pończochy jak prezent, który otwierasz zębami. Usta — pełne, pomalowane na karmazyn, którym nie całuje się kochanków, tylko zniewala.Gdy Natalia weszła, Aleksandra nie podniosła nawet wzroku znad dokumentów.— Jesteś późno.— Cztery minuty do ósmej.— Trzy i pół za dużo. Zamknij drzwi.Głos miała niski, miękki jak jedwab... i równie niebezpieczny, kiedy owijał się wokół karku.Natalia przełknęła ślinę.Zamknęła drzwi. Poczuła, jak świat zewnętrzny umiera za nią.— Siadaj — rozkazała Aleksandra. Nie prosiła. Nie zadawała pytań.Natalia usiadła powoli, zaciskając uda. Jej własne ciało zdradzało ją — pulsowanie między nogami, które próbowała zignorować, napinające się brodawki, ...
... wyczuwalne przez cienką tkaninę biurowej koszuli. Nie była pruderyjna. Ale też nie była... gotowa na to, co ta kobieta z nią robiła bez dotyku.— Czytałaś cały kontrakt? — Aleksandra wreszcie spojrzała. Jej oczy były jak miód — złote, gęste, ale z czymś niebezpiecznym pod powierzchnią.— Tak.— Więc pamiętasz o procedurach integracyjnych? Sesje coachingowe, terapie adaptacyjne, relaksacja kierunkowa...— To brzmiało jak korporacyjna bzdura — odpowiedziała, zbyt szybko.Aleksandra uśmiechnęła się bez cienia sympatii.— Och, słonko... u mnie żadna bzdura nie przechodzi.Otworzyła szufladę.Wyjęła coś... małe, srebrne, połyskujące. Wahadełko. Klasyczne, z cienkim łańcuszkiem.— Nie.— Co „nie”? — głos Aleksandry nie zmienił tonu.— Nie będę się... hipnotyzować, to jakieś... chore.Aleksandra wstała powoli. Każdy jej ruch był kontrolowany, jakby chodziła po linie rozciągniętej nad żarem.Podeszła za krzesło Natalii, nachyliła się tak blisko, że materiał jej marynarki zahaczył o ramię dziewczyny. Jej piersi zawisły tuż za głową asystentki.— Powiedz mi, Natalko... czy ty lubisz być niegrzeczna, czy po prostu głupia?Natalia zerwała się z miejsca, ale ręka Aleksandry dotknęła jej ramienia. Chłodna. Silna. Zatrzymująca ją jak kajdany z jednego słowa.— Zostań. Patrz.Wahadełko poruszyło się. Delikatnie. A jej głos... zmienił się. Jakby przesunął się w głąb, szeptał w środku.— Nie musisz mi ufać. Wystarczy, że słuchasz.Oczy ci się męczą. Ciężko je trzymać otwarte.Z każdą sekundą robi się cieplej. Słabiej. ...