-
Mama Mojej Przyjaciolki II: Urodziny
Data: 09.04.2026, Kategorie: Lesbijki Autor: Iva Lions, Źródło: SexOpowiadania
wObudził mnie budzik. Z jękiem sięgnęłam ręką, żeby go wyłączyć, gdy nagle usłyszałam znajome, ciche mamrotanie tuż za moimi plecami.– Nie chce mi się wstawać… – mruknęła Weronika, wtulona we mnie jeszcze na wpół przytomna. Jej poranna chrypka sprawiła, że te słowa zabrzmiały tak miękko i ciepło, że aż uśmiechnęłam się do siebie.Zamrugałam, powoli otwierając oczy. Za oknem nieśmiało prześwitywały pierwsze promienie słońca – końcówka marca, czyli ta pora roku, gdy dzień wreszcie przestaje być wiecznym zmierzchem. Roleta przepuszczała tylko cień światła, ale wystarczająco, bym poczuła, że zaczyna się nowy dzień.Poprzednią noc spędziłam u Weroniki, choć wyjątkowo bez żadnych łóżkowych szaleństw. Pomagała mi się uczyć, cierpliwie mnie odpytując, nawet, gdy widziała, że już odpływam. Odchorowałam ostatnio zapalenie oskrzeli i musiałam nadrobić zaległości przed konsultacjami. Leżała obok mnie z notatkami w ręku, aż w końcu zasnęła, obejmując mnie ramieniem. Ja jeszcze chwilę powtarzałam, ale sen szybko wygrał.Rano poczułam, jak przytula się mocniej, przeciągając leniwie i wtulając twarz w moje plecy. Jej podbródek oparł się na moim ramieniu, a ciepły oddech łaskotał mnie w kark.– Dzień dobry, kochanie – wymruczała miękko.– Hej – odpowiedziałam półprzytomnie, jeszcze nie do końca obecna.– Jak się spało?– Krótko – wymamrotałam, ziewając.– O której zasnęłaś?– Przed drugą…– No niestety – mruknęła z westchnieniem. – A w ogóle, jak Twoje samopoczucie przed kolokwium?– Raczej dobrze – ...
... podparłam głowę na dłoni. – A propos… podwiozłabyś mnie na uczelnię? Tata jeszcze nie skończył dłubać przy Maluchu.Weronika odsunęła się lekko i spojrzała na mnie spod przymrużonych powiek.– Musiałabym zbaczać…– Ładnie cię proszę – dodałam, posyłając jej najbardziej rozczulające spojrzenie, jakie tylko potrafiłam.– Ładnie? Jak ładnie? – Uniosła brew, rozbawiona.– Bardzo ładnie – odpowiedziałam z uśmiechem, po czym pocałowałam ją głęboko, długo i przekonująco. To był pocałunek z podtekstem – bardziej gra niż prośba. Wiedziałam, że i tak mnie podwiezie, ale nasze poranne gierki były zbyt przyjemne, by z nich rezygnować.– Przekonałaś mnie – powiedziała z teatralnym westchnieniem, zrzucając kołdrę i podnosząc się z łóżka. – Idę wziąć prysznic.– A może razem? – rzuciłam z przymrużonym okiem.– Kuszące – przyznała, zatrzymując się na chwilę – ale nie, nie… Jak pójdę z tobą, to żadna z nas nie wyjdzie z łazienki o czasie.Niechętnie podniosłam się z łóżka i poszłam na dół, żeby wziąć szybki prysznic osobno. Potem w kuchni zrobiłam herbatę dla siebie, dla Weroniki… i dla Kaśki, która właśnie zeszła zaspana, z rozczochranymi włosami i wyrazem twarzy typowym dla ludzi brutalnie wyrwanych ze snu.Po śniadaniu, gdy już wychodziłam z domu razem z Weroniką, poszła ze mną do auta. Na zewnątrz było jeszcze chłodno, niebo miało ten miękki, sinawy odcień, który zwiastował cieplejszy dzień. Przestąpiłam z nogi na nogę, czekając aż Weronika zamknie drzwi, a potem obie, bez słowa, ruszyłyśmy w stronę ...