-
Mama Mojej Przyjaciolki II: Urodziny
Data: 09.04.2026, Kategorie: Lesbijki Autor: Iva Lions, Źródło: SexOpowiadania
... obejmując mnie ramionami, przesunęła się lekko pod moim ciężarem. Z łatwością, której zawsze jej zazdrościłam, odwróciła nas, by to ja znalazłam się teraz pod nią, a ona zawisła nade mną jak sen, jak spełnienie, jak kobieta, która zna każdy kontur moich pragnień.Uśmiechnęła się tym swoim spojrzeniem, które mówiło więcej niż tysiące słów. Zsunęła włosy na bok, tak, że opadały swobodnie jak ciemny welon, i pochyliła się do mnie.Zaczęła od ust wolno, miękko, jakby chciała znów napić się mojej obecności. Jej język tańczył po mojej dolnej wardze, zanurzając się raz po raz, kreśląc leniwe, nieme obietnice. Potem zjechała niżej, muskając brodę, szyję, zatrzymując się przy zagięciu obojczyka, tam, gdzie skóra była najcieńsza, najbardziej wrażliwa. Czułam ciepło jej oddechu, lekkie muśnięcia warg, języka, jakby pisała po mnie zawiłe wzory namiętności.Dreszcze biegły przez moje ciało. Byłam otwarta, bezbronna, ale też gotowa całkowicie jej.Jej język, ciekawski i wytrwały, zataczał okręgi wokół moich piersi, znów odnajdując moje sutki, teraz jeszcze bardziej czułe, napięte. Pieściła je ustami, ssała z wyczuciem, a potem drażniła końcem języka, jakby bawiła się rytmem, tańcem między doznaniem a niedosytem.– Kocham twoje ciało, Justyś – szepnęła, nie przerywając pieszczot. – Jest jak mapa... a ja chcę ją poznać całą. Codziennie od nowa.Przesuwała się niżej, zostawiając za sobą ciepłe ślady pocałunków, aż dotarła do brzegu mojej bielizny. Zatrzymała się, spojrzała mi w oczy. W tym ...
... spojrzeniu było wszystko, ogień, czułość, szelmowska kokieteria i jakaś dzika, nieujarzmiona radość. Potem, jakby mimochodem, przesunęła palcem po materiale stringów ledwie muśnięcie, a jednak sprawiło, że napięłam się w środku.Jej paluszek zataczał kręgi, drażnił mnie przez delikatny materiał, a potem znikał... umyślnie uciekając na boki, na uda, by tam musnąć skórę, pozostawić ją drżącą z pragnienia. Każdy jej dotyk był grą nieśpieszną, pełną wdzięku prowokacją. Czasem wolną ręką drapała mnie delikatnie po biodrze, po brzuchu, po wnętrzu uda, jakby znaczyła teren, który był już jej.– Weronika… – wyrwało mi się szeptem, z napięciem i błaganiem w głosie.– Jeszcze nie – odpowiedziała miękko. – Chcę, żebyś poczuła wszystko.Zamknęłam oczy, gdy jej usta dotknęły mnie przez materiał – ciepłe, wilgotne, niespieszne. Drażniła mnie, całowała, uciekając w bok, potem wracając na moment, zostawiając po sobie gorące ślady. Moje ciało zaczęło poruszać się samo, biodra unosiły się nieznacznie, jakby szukały jej bliżej.Czułam się jednocześnie kochana i prowadzona, jakby trzymała mnie na granicy, w zawieszeniu, tylko po to, by potem dać mi więcej.Instynktownie uniosłam rękę i podałam jej paluszek, ledwo, cicho, ale wymownie. Weronika spojrzała na mnie z czułym rozbawieniem, jakby wiedziała, że w tym geście była i pokora, i pragnienie bycia przyjętą.Objęła go wargami powoli, zmysłowo i zaczęła pieścić językiem, jakby czytała mnie dotykiem ust. Wciągała go lekko do środka, bawiła się nim tak, jak ...