1. Mama Mojej Przyjaciolki II: Urodziny


    Data: 09.04.2026, Kategorie: Lesbijki Autor: Iva Lions, Źródło: SexOpowiadania

    ... czuć. Potrzebowała, a ja… ja czułam się spełniona, widząc ją taką rozedrganą, mokrą, szczerą w swojej słabości, którą dzieliła tylko ze mną.Kiedy wróciłam do niej, wsunęła się pod moje ramię, przytuliła i milczała. I w tym milczeniu było wszystko.Leżałam na niej, zmęczona, a jednak wciąż nienasycona. Czułam pod sobą ciepło jej ciała, jej przyspieszony oddech ocierający się o moją szyję, jej dłoń przesuwającą się leniwie po moich plecach, jakby nie chciała wypuścić mnie z objęć ani na chwilę. Całowałyśmy się powoli, miękko, cicho, z czułością. Każdy pocałunek był jak ciepły dotyk słońca, przedłużenie tego, co właśnie się między nami wydarzyło. Czegoś pięknego, surowego i szczerego. Ale wciąż było nam mało.Unosząc się delikatnie na przedramionach, spojrzałam jej w oczy. W tym spojrzeniu było wszystko — rozkosz, ufność, szczerość, i ta iskra, która paliła mnie od środka.Zaczęłyśmy się poruszać, nieśpiesznie. Pocierałam się o nią, powoli, miękko, a Weronika odpowiadała bez słów, ciałem, westchnieniami. Nasze łechtaczki spotkały się z drżeniem, ten moment był jak cichy wybuch.To było inne, nie tak dzikie, jak wcześniej. Bardziej… zgrane. Jakbyśmy tańczyły, oddychając w tym samym rytmie. Rytm, tempo, zmysły. Jej ciało falowało pod moim, unosiła biodra, czasem łapała się za piersi, czasem zapierała rękami o pościel, jakby próbowała utrzymać się na powierzchni tej przyjemności, którą razem tworzyłyśmy. Całe napięcie skupiało się między nami, tam, gdzie nasze ciała stykały się ...
    ... najbardziej bezpośrednio, najczulej.— To było… uch… aż słów brakuje — szepnęła nagle, z cichym śmiechem przerywanym oddechem.— Pocałunek wystarczy za tysiąc słów — odparłam i znów musnęłam jej usta. Miękko. Powoli. Z czułością, której sama się nie spodziewałam.Czułam, jak jej oddech się zmienia przyspiesza, drży. Jej oczy były przymknięte, palce błądziły po moich plecach, a ja przywierałam mocniej. Ciało Weroniki rozkwitało pod moim, a ja byłam świadoma każdego drżenia, każdej reakcji.— Dziękuję Ci za ten wieczór… i za to, że jesteś — powiedziałam między pocałunkami.— Cała przyjemność po mojej stronie — odparła niemal szeptem. — Dawno się tak dobrze nie czułam… jak z Tobą. To już ponad dziewięć miesięcy.— Tyle, co ciąża — rzuciłam z lekkim śmiechem.— Heh… — zachichotała i znów musnęła moje ramię. — A propos… moja mama chce zrobić przyjęcie urodzinowe. I zaprasza moją dziewczynę.Zatrzymałam się na chwilę, unosząc brew.— Hmm… i co planujesz?— Jesteś gotowa? — spytała.— A Ty? Nie obawiasz się?Spojrzała na mnie poważnie, z tym swoim ciepłem, które rozpuszczało we mnie wszystko.— Z Tobą… niczego.Cicho przywarłam do niej jeszcze mocniej. Ostatnie ruchy były powolne, ale niosły ze sobą coś więcej niż tylko przyjemność. Były potwierdzeniem, wspólnym szeptem naszych ciał, że należymy do siebie.W końcu obie zadrżałyśmy, zatrzymałyśmy się w objęciach. Leżałyśmy tak, wtulone, z czołami opartymi o siebie.— Jestem szczęśliwa, że jesteś moją dziewczyną. Kocham Cię, skarbie — powiedziałam, ledwie ...