-
Wakacje nad morzem.
Data: 18.04.2026, Kategorie: Swingersi, Autor: Ewa mężatka, Źródło: SexOpowiadania
Razem z naszymi wieloletnimi przyjaciółmi Pauliną i Markiem wynajęliśmy domek nad morzem. Wybieraliśmy się, aby udanie spędzić tygodniowy urlop. Nie był to nasz pierwszy i zapewne nie ostatni wspólny wyjazd. Znamy się od lat, to przyjaźń zawiązana jeszcze na studiach, którą pielęgnujemy do tej pory. Z Paulina znam się znacznie dłużej. Nie raz i nie dwa spędzaliśmy czas ze sobą w różnej formie i w różnych okolicznościach. Znamy się, jak to mówią „jak łyse konie”. Wiemy o sobie wszystko, nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Wspólna nagość też nie jest nam obca. Bywaliśmy już w czwórkę na plaży naturystów, czasami graliśmy w rozbierane gry, więc wiemy, jak wszyscy wyglądamy nago, oni widzieli wielokrotnie mnie i mojego Męża nago, a my ich. Poza tym wspólne wyjścia na siłownię, przebieranie się w szatni czy późniejszy wspólny prysznic nie są dla nas niczym dziwnym. Poza tym… nic, co ludzkie nie jest nam obce. Piętrowy domek z dwoma sypialniami i łazienką pomiędzy nimi na piętrze, na dole przestronny salon z otwartą kuchnią i drugą łazienką. Całoroczny, ogrzewany, typowy do zobaczenia nad naszym morzem. Nasz domek stał blisko morza tak, że z okien z sypialni roztaczał się piękny widok na morze. Liczyliśmy tylko, że dopisze nam, zbyt często kapryśna, pogoda. Wszyscy czekaliśmy z utęsknieniem na ten wyjazd, dawno nie spędzaliśmy razem czasu, trochę brakowało osobistego spotkania. Im bliżej wyjazdu tym częściej rozmawialiśmy przez telefony i planowaliśmy czas, który spędzimy ...
... wspólnie. Umawialiśmy się, co kto weźmie i cieszyliśmy się na spotkanie. Na dwa tygodnie przed wyjazdem okazało się, że mój Mąż musi służbowo wyjechać i wróci dopiero dzień po planowanym wyjeździe. W związku z tym umówiliśmy się, że pojadę razem z Paulina i Markiem, a On dotrze do nas na następny dzień. Na szczęście pogoda zapowiadała się słoneczna i ciepła. Kiedy dotarłam z przyjaciółmi na miejsce, okazało się, że miejscówka jest jeszcze lepsza, niż się zapowiadało. Rozpakowaliśmy się, wybraliśmy sypialnie, wykąpaliśmy i przebrani w wakacyjne stroje poszliśmy się przejść i obejrzeć miasteczko. Typowe turystyczne miejsce, jakich pełno nad naszym morzem. Umiejscowiliśmy sklepy, które będą przydatne, zjedliśmy tradycyjną rybkę popitą piwem i wróciliśmy do domku brzegiem morza. Ładna, szeroka i piaszczysta plaża, szumiące morze i słońce powoli chylące się ku zachodowi. Posiedzieliśmy jeszcze trochę na tarasie przed domem. Kiedy zrobiło się już ciemno i chłodno weszliśmy do środka. Przygotowałyśmy z Pauliną jakieś przekąski i usiedliśmy w trójkę, tocząc rozmowy. My z Pauliną piłyśmy wino, Marek sączył piwo. Zadzwonił jeszcze mój Mąż, relacjonując swój dzień. Ja opowiedziałam mu o naszym. Czule i tęsknie się pożegnaliśmy i powiedzieliśmy sobie „dobranoc”. Już tydzień jak się nie widzieliśmy. Zmęczenie powoli dawało o sobie znać. Oczy coraz bardziej się kleiły, zbliżał się czas, aby pójść spać. Umówiliśmy się, że nasza łazienka będzie na piętrze, oni będą mieli dla siebie dolną. Szybko ...