1. Nie idziesz na zadna randke!


    Data: 03.05.2026, Kategorie: Lesbijki Autor: Sophie Nylon, Źródło: SexOpowiadania

    – Idę na randkę! Idę na randkę! – nuciła wesoło Żaneta.Leżałam na łóżku i obserwowałam ją ukradkiem. Moja współlokatorka swoim zwyczajem narobiła wszędzie bałaganu, choć ledwo co zwolniła łazienkę po dwugodzinnej kąpieli. Zdążyła osuszyć włosy i zgubić ręcznik, tylko jeszcze nie zdecydowała, co ma ubrać, krążyła więc po pokoju na golasa. Nie mogłam przez nią skupić się na książce i co rusz zerkałam na jej ciałko.Żaneta, zwana Wisienką, nie miała kształtów modelki, mimo to nie narzekała na grono adoratorów. Rudowłosa i niska, ze swoimi krągłościami nie miałaby szans w najnowszej edycji Top Model. To nie tak, że była gruba, przeciwnie; jej figura była na tyle zaokrąglona, by ślicznie uwypuklać jej obfity biust, krągły tyłeczek oraz uda. Nic dziwnego, że wiele dałoby się pokroić, żeby być świadkiem rytuału, którym ja właśnie cieszyłam oczy.Goła Wisienka rozrzuciła wszędzie swoje ubrania, gorączkowo poszukując czegoś, co nada się na romantyczną kolację w restauracji. Skakała, pochylała się, kręciła pośladkami, ciągle w ruchu. Wesoło nuciła i nie okazywała ani cienia zażenowania czy wstydu. Byłyśmy w końcu przyjaciółkami.– Zośka, a co sądzisz o tym? – spytała mnie, pokazując mi czarną sukienkę bez ramiączek.– Jest moja, o ile dobrze kojarzę. Pożyczyłabym ci ją, ale... wybacz szczerość, chyba będzie za mała.– Tak sądzisz? – Wisienka zrobiła smutną minę.– O ile się w niej nie udusisz, to twoje cycki mogą ją rozerwać – palnęłam.Zachichotała uradowana i zafalowała swoim okazałym ...
    ... biustem. Ja tylko spłonęłam rumieńcem i wróciłam do książki. Moje piersi, w porównaniu z jej, były niestety malutkie. Widziałam kątem oka, jak bez żalu odrzuca moją sukienkę. Zrezygnowałam z przypominania jej, że powinna odłożyć ją do szafy, tam, gdzie wisiała. Próbować powstrzymać Wisienkę przed narobieniem bałaganu to jak prosić huragan, żeby odłożył dach twojego domu z powrotem na swoje miejsce.Wisienka obejrzała jeszcze parę butów (w prawym ułamał się obcas), komplet koronkowej bielizny wątpliwej świeżości i wściekle różowy sweter, nim stanęła nade mną. Z początku zignorowałam ją, czytałam dalej monotonną i niezbyt ciekawą książkę na studia. Czułam mimo wszystko jej wzrok na sobie.Sama byłam nudną, szczupłą brunetką, która nie mogła za nic w świecie dorównać jej zjawiskowej urodzie, za to w przeciwieństwie do niej miałam na sobie jakieś ubranie. Czarne majtki oraz luźną koszulkę w tym samym kolorze; niewiele, ale zawsze coś.Podskoczyłam, gdy Wisienka uszczypnęła moje wystające spod koszulki drobne pośladki i zachichotała łobuzersko. Pochyliła się nade mną. Jej okrągłą, upstrzoną piegami buzię otaczała aureola płomieniście rudych, kręconych włosów. Z bliska nie traciła nic z piękna. Zwłaszcza jeśli spojrzeć w jej sarnie, niebieskie oczy.– Będę dziś potrzebować sypialni, wiesz?Tutaj tkwił największy problem. Wynajmowane przez nas mieszkanie miało jedną jedyną sypialnię. Oczywiście wspólne spanie czy rozmowy nocą, nawet wspólną masturbację, uznawałam za plusy dzielenia łóżka z ...
«1234...»