-
Nie idziesz na zadna randke!
Data: 03.05.2026, Kategorie: Lesbijki Autor: Sophie Nylon, Źródło: SexOpowiadania
... Wisienką, w końcu byłyśmy biednymi studentkami i oszczędzałyśmy w ten sposób mnóstwo pieniędzy, bo najem tej klitki kosztował nas grosze.Kłopoty zaczynały się, gdy któraś z nas przyprowadzała towarzystwo. Wtedy tej drugiej pozostawała kanapa w pokoju.– Jasna sprawa – mruknęłam niechętnie.– Dzięki, Zośka. Jeju... jak się cieszę! – pisnęła Wisienka, która ekscytowała się wszystkim (a randkami szczególnie), i zagrała obiema rękoma na moich pośladkach jak na bębenkach, zanim jej nie przegoniłam.Kołysząc biodrami ruszyła z powrotem w stronę szafy. Odpuściłam sobie całkiem książkę i wodziłam za nią wzrokiem. Trudno mi było ukryć złość. Nie podzielałam jej radości. Dla mnie oznaczało to noc na niewygodnej kanapie, w najlepszym wypadku w towarzystwie wibrującego przyjaciela. Myśl, by znaleźć sobie kogoś na jedną noc, przespać się z nim w obcym mieszkaniu, jakoś mnie odrzucała.Dlatego obserwowałam Wisienkę. Śliczną, nietuzinkową dziewczyną, której uroda i wesołe usposobienie przyciągały wielu, ale za której szalonym i beztroskim charakterkiem niewielu potrafiło nadążyć. Ja jedyna potrafiłam, nawet jeśli czasem doprowadzała mnie do szału.Z tym że Wisienka była moją przyjaciółką! Nawet wspólna masturbacja nie czyniła z nas lesbijek. Zawsze zakrywałyśmy się kołdrą i nie dotykałyśmy nawzajem (pomijając jedną okazję po pijaku, gdzie wyręczyłyśmy się nawzajem), a jednoczesne szczytowanie uznałyśmy za formę przypieczętowania naszej przyjaźni. Przyjaźni, nic więcej.– Ubierzesz się ...
... wreszcie? – burknęłam.Wisienka pokazała mi język i wróciła do grzebania w koszu z bielizną. Jej piersi kołysały się w rozkoszny sposób... Zbyt często łapałam się na tym, że ślinię się na widok jej krągłości nie mniej niż ubiegający się o jej względy faceci.Tak, będę dziś musiała sobie ulżyć. Wyobraźnia podrzuciła mi obraz mnie samej, z ręką między udami, jak wsłuchuję się w dochodzące z sypialni jęki, gdzie Wisienka bawi się o wiele lepiej ode mnie. I to z jakimś fagasem, który nie zasługuje choćby na jej splunięcie. Mimowolnie zacisnęłam zęby.Moja samokontrola finalnie puściła, kiedy Wisienka, wybrawszy w miarę czystą bieliznę, szukała czegoś w stosie ułożonym pod szafą. Oczywiście nie uznała za stosowne ubrać przed chwilą wybranych majtek i stanika, zawiesiła je jedynie na brzegu kosza i najpewniej zdążyła już o nich zapomnieć.Dlatego wciąż zupełnie goła wypinała w moją stronę swoje śliczne krągłe pośladki, między którymi świeciła jej kobiecość. Wisienka depilowała się raczej sporadycznie i zawsze zostawiała kępkę rudych włosów, obnosząc się dumnie ze swoim naturalnym kolorem włosów. Znalazła sobie grono adoratorów, którym to nie przeszkadzało i usiłowali tam wrócić nawet po tym, jak Wisienka z nimi zerwała. Czasem miewałam wrażenie, że to jakaś forma czarów.Tym razem to ja padłam ofiarą tego uroku. Wbiłam wzrok w jej wypięty tyłek i muszelkę. Wisienka nie przestawała nucić i kołysać biodrami. I to był ten moment, w którym puściły mi nerwy i poszłam na całość.Nie wiedzieć kiedy ...