-
Dziennik Hotwife rozdzial V - Koszykarz z klubu
Data: 14.05.2026, Kategorie: Swingersi, Autor: Anita M, Źródło: SexOpowiadania
To była jedna z tych sobotnich nocy, kiedy miasto tętniło życiem, a my — ja, Tomek i reszta naszej ekipy — postanowiliśmy oddać się nocnej zabawie w wrocławskich klubach. Czułam się pewnie i kobieco. Czarne, długie kozaki, obcisła mini eksponowała mój jędrny, kuszący tyłek, a cienkie rajstopy tylko podkreślały każdy mój ruch. W powietrzu unosił się zapach perfum, alkoholu i oczekiwania. Punktualnie o 22:00 taxi zabrało nas do centrum.Zabawę zaczęliśmy dobrze — klimat był idealny, parkiety pełne, muzyka niosła się przez całe ciało. Było już koło północy, gdy wśród tańczących ludzi dostrzegliśmy scenę, która wyrwała nas z własnego rytmu. Młody chłopak, na oko dwudziestoletni, awanturował się ze swoją dziewczyną. Jednak ona nie zamierzała tracić czasu na kłótnie – z szerokim uśmiechem bawiła się w objęciach innego. Nasza zwariowana i kochana Natalia nie mogła na to patrzeć. Podeszła do chłopaka i zaprosiła go do naszej loży – zapewne z zamiarem wywołania zazdrości u tej nielojalnej dziewczyny.Tak poznaliśmy Piotrka. Miał w sobie coś magnetycznego – był wysoki, umięśniony, z wysportowaną sylwetką i pewnym spojrzeniem. Choć początkowo był spięty i ewidentnie przybity, szybko znalazł z nami wspólny język. Dziewczyny rozkręciły go bez większego problemu, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Każda z nas wzięła go w obroty, a jego eks szybko ulotniła się z klubu – najwyraźniej niezadowolona z obrotu spraw.Najwięcej czasu spędzał z Natalią, ale w pewnym momencie jej chłopak wkroczył ...
... do akcji i dość szybko przerwał ich zabawę – raczej z zazdrości niż troski. Piotrek zniknął gdzieś po tym spięciu, ale los, jak to ma w zwyczaju, znów nas zaskoczył.Gdy wracaliśmy do domu, zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle i zobaczyliśmy go na przystanku. Tomek uchylił szybę i zawołał:-Hej! Co tu siedzisz tak sam, w ciemno i mokro? Autobus raczej prędko nie przyjedzie. Wsiadaj, podwieziemy cię.Wahał się. W jego oczach była nieufność – jakby obawiał się, że to żart, albo, że coś pójdzie nie tak. Ale wtedy rzuciłam z uśmiechem:-Odmówisz mi, Piotrek?Spojrzał na mnie, wyczuł ton mojej pewności. Wsiadł.-Nie bój się, nic ci nie zrobimy - dodałam miękko, odwracając się w jego stronę.Usiadł z tyłu, patrząc raz przez boczną szybę, raz w lusterko. Jego wzrok często trafiał na mnie.Tomek prowadził, a ja zaczęłam bawić się włosami, przesuwając palcami przez pasma. Czułam na sobie Piotrkowe spojrzenia.Mieliśmy go tylko podwieźć, ale Tomek rzucił mi krótkie spojrzenie i skinął głową. Wiedziałam, co ma na myśli.-Wiesz co, Piotrek? — zaczęłam ciepłym, uwodzicielskim tonem. — Twój dom jest daleko, a my mieszkamy tu niedaleko. Może wpadniesz do nas? Prześpimy się, odpoczniesz, a potem cię odwieziemy. Mamy wolną kanapę.Zająknął się lekko, z wahaniem.-Nie chcę wam robić problemu…-Daj spokój - uśmiechnęłam się. - Czasem warto po prostu zaufać. Mamy kanapę, whisky, Tomkowi przyda się towarzystwo… A tobie – chwila luzu po tej całej dramie z klubem.-Masz rację - powiedział cicho. - Chyba nie mam ...