1. Ciszej! Bo uslysza.


    Data: 28.07.2026, Kategorie: Romantyczne, Autor: Adam Hartwiński, Źródło: SexOpowiadania

    Dzwonek nad drzwiami zabrzęczał cicho, gdy weszłam zza lady, poprawiając dopasowaną marynarkę służbową. Światło padało na idealnie wyprasowane garnitury wiszące w równych rządkach. Zwykły dzień w pracy.Aż do momentu, w którym wszedł ON. Nie wiem, czy najpierw zobaczyłam jego sylwetkę, czy poczułam, jak powietrze nagle zgęstniało.Nie był jak reszta klientów – ci zazwyczaj nerwowo rozglądali się po sklepie, szukając pierwszego lepszego sprzedawcy… ON szukał mnie.Nie mrugał. Patrzył prosto na mnie, jakby nic poza mną w tym pomieszczeniu nie istniało.Był pewny siebie, opanowany, całkowicie świadomy własnego ciała.Wiedziałam, że ten dzień nie skończy się dobrze.Nie dlatego, że zrobił coś konkretnego. Nie dlatego, że powiedział coś, co mogłoby być uznane za dwuznaczne. Patrzył na mnie.I to było wystarczające, bym zapomniała, jak mam oddychać. Był dokładnie taki, jak zapamiętałam. Wyprostowana sylwetka. Ruchy, które mówiły więcej niż jakiekolwiek słowa – swobodne, ale nieostentacyjne. Nie było w nim pośpiechu. On miał czas i miał pewność, że to, po co tu przyszedł, dostanie – niezależnie od tego, ile zajmie mu osiągnięcie celu.Mnie.Przełknęłam ślinę i podeszłam, starając się udawać profesjonalizm, który już dawno się we mnie roztrzaskał. Poznałam go wczoraj, wiem jak się nazywa, ale profesjonalizm trzeba zachować.– Dzień dobry. W czym mogę pomóc?Uśmiechnął się. Nie w sposób, który zapowiadał flirt. W sposób, który oznaczał, że wiedział, jak wyglądałam dzisiaj rano, kiedy myślałam ...
    ... o tym, że go zobaczę.– Potrzebuję garnituru – powiedział spokojnie, a ja czułam, jak każde jego słowo osiada na mojej skórze.Gdy prowadziłam go między stojakami, szukałam sposobu, by się od niego odciąć.Nie patrzeć na niego. Nie czuć jego zapachu, który był zbyt znajomy, zbyt intensywny, zbyt… mój. Ale nie dało się. Czułam go przy sobie.Nie dotykał mnie, ale wiedziałam, że gdybym tylko się cofnęła o kilka centymetrów, jego ciało byłoby pierwszą rzeczą, na którą natrafię.Zatrzymałam się i odwróciłam.Za blisko.Zbyt szybko….Serce zaczęło mi walić. Nie mogłam patrzeć na jego twarz, więc przeniosłam spojrzenie na jego dłonie. Były otwarte, swobodne, jakby wiedział, że nie musi ich używać, żeby mnie do siebie przyciągnąć.Już byłam tam, gdzie chciał.– Ten model będzie idealny – powiedziałam, podając mu marynarkę. – Możemy dopasować długość spodni, jeśli…Nie dokończyłam.Nie dlatego, że nie wiedziałam, co chciałam powiedzieć. Tylko dlatego, że jego palce przypadkowo musnęły moje dłonie.Nie powinnam czuć tej iskry. Nie powinnam czuć, jak całe moje ciało napina się w odpowiedzi.Ale on to zauważył.Oczywiście, że zauważył.Patrzył na mnie, a ja wiedziałam, że nie zrobił tego przez przypadek.Nie mówił nic.Nie musiał.Nie spieszył się.Nie odsunął się.Tylko czekał.Czekał, żebym zrobiła pierwszy krok w jego stronę. A ja wiedziałam, że w końcu to zrobię. Wiedziałam, że jeśli wejdzie ze mną do przymierzalni…Już się nie powstrzymam. Jakby czytał mi w myślach. Patrzył mi głęboko w oczy.Wyciągnął ...
«123»