-
Marta i piraci cz 2
Data: 16.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... jedzenia. Nie minęło wiele czasu, gdy znów drzwi kajuty otworzyły się, tym razem gwałtownie. Do środka wszedł kapitan Raynard. Jego spojrzenie od razu padło na wolną Martę i puste naczynia na stole. Twarz mu stężała. – Kto cię rozwiązał? – zapytał zimnym tonem. Marta zamarła. Wiedziała, że jeśli wyzna prawdę, Luk może zostać ukarany... a może nawet zabity. Musiała działać szybko i sprytnie. Opuściła wzrok i wymamrotała: – Sama... sama jakoś sobie poradziłam... Raynard zmrużył oczy, ale nie wyglądał na przekonanego. W kajucie zrobiło się jeszcze bardziej duszno. Atmosfera napięła się jak lina na maszcie, a Marta poczuła, że właśnie rozpoczyna się kolejny akt jej dramatycznej podróży. Kapitan powoli podszedł bliżej, świdrując ją spojrzeniem, w którym mieszała się ciekawość i podejrzliwość. Przesunął dłonią po brodzie, a potem powoli spojrzał na sznur wokół jej kostki. – Sama, mówisz? – jego głos był ledwie słyszalny, ale Marta czuła, jak przechodzą ją ciarki. – Mimo że nigdy nie byłaś na morzu i nie masz pojęcia o marynarskich węzłach? Milczała. Wiedziała, że każda kolejna sekunda zwłoki może go tylko bardziej rozwścieczyć. Raynard wziął do ręki pusty kubek i obejrzał go z namysłem. – Ciekawa rzecz... Samo się rozwiązało, samo się nakarmiło, samo napiło. – Podszedł jeszcze bliżej, tak blisko, że poczuła zapach rumu i skóry. – Ktoś tu łże jak pies. Marta czuła, że jeśli zaraz czegoś nie wymyśli, Luk może przypłacić tę noc życiem.