1. Z pamiętnika


    Data: 30.05.2026, Kategorie: Brutalny sex Twoje opowiadania Autor: Mmaniak, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo


    Choć wiem, że nigdy już Go nie spotkam, nie umiem zapomnieć Jego szeptu, Jego inności, blasku Jego oczu. Najpiękniejszych oczu jakie kiedykolwiek widziałam. 
    
    Chyba powinnam zapisać ten dzień na szczególnych kartkach pamiętnika. To nigdy nie będzie miłość i nigdy nią nie było. Zamykając oczy próbuję przywołać ton Jego niskiego głosu, ale wszystko powoli gaśnie. Z każdym dniem pamiętam coraz mniej szczegółów. Tylko ten zabójczy wzrok, który do tej chwili przyprawia mnie o dreszcze. 
    
    Ten sam bar co zawsze. Nigdy nie pojawiali się tam obcy ludzie. Przez sześć lat pracy w tej okolicy nie poznałam nikogo nowego. Sędzia Alfred, który zawsze po pracy przychodzi napić się whisky i rzucał mi zalotne spojrzenia, gdy wchodziłam w koronkowej sukience. Starszy Pan, którego imienia nie zapamiętałam, siedzący zawsze w prawym kącie popijając gorącą herbatę z cytryną i opowiadający o żonie, która odeszła zbyt wcześnie. 
    
    Ale nie chcę kolejny raz pisać o tych ludziach. Mnóstwo stron pamiętnika zapisane jest ich historiami. 
    
    Tego dnia miałam wieczorną zmianę. Związałam włosy w kucyk, nałożyłam delikatny makijaż i zawiązując czarny fartuszek wyszłam na salę. Monotonia doprowadzała mnie do senności - codziennie to samo. Te same twarze, te same opowieści, te same gesty. Nie dziś.
    
    Było już późno, ruch powoli zamierał, więc zaczęłam sprzątać. Stałam po drugiej stronie baru, przecierając go ściereczką, kiedy nagle poczułam na biodrach duże męskie dłonie. Ktoś przycisnął mnie do ...
    ... blatu swoim ciałem.
    
    Jego ręce były lodowate.
    
    Do dziś czuję dreszcz, kiedy o tym myślę.
    
    Sparaliżowało mnie. Nie mogłam się ruszyć. Poczułam ciepły oddech na szyi i szept przy uchu. Miałam wrażenie, że niemal muska mnie ustami.
    
    — Masz jeszcze owocową herbatę?
    
    Odpowiedziałam cicho:
    
    — Tak…
    
    Po chwili dodałam:
    
    — Jeśli tylko mnie puścisz.
    
    Nie zabrał dłoni od razu. Powoli przesunął nimi w dół, po zarysie moich bioder i ud. Dopiero potem odszedł.
    
    Kiedy w końcu odwróciłam się, siedział już przy stoliku plecami do mnie.
    
    Ruszyłam w stronę baru. To, co wtedy czułam, dziś nazwałabym podnieceniem. Byłam chorobliwie ciekawa tego mężczyzny, a powinnam być przerażona.
    
    Szukając herbaty po szafkach, wszystko wypadało mi z rąk. Emocje buzowały we mnie tak mocno, że nie potrafiłam ich opanować. Widziałam kątem oka, że niecierpliwie porusza nogą.
    
    Postawiłam filiżankę z zaparzaną herbatą na tacy i ruszyłam w Jego stronę. Nogi miałam jak z waty, a kilkucentymetrowe szpilki wcale nie pomagały. Obeszłam stolik, czując na sobie Jego wzrok. Modliłam się tylko, żeby nie zauważył, jak bardzo drżę. Postawiłam filiżankę, nie podnosząc głowy. Mimo rozrywającej ciekawości nie miałam odwagi spojrzeć Mu w twarz. Już chciałam odejść, kiedy złapał mnie za dłoń:
    
    — Dziękuję — powiedział.
    
    Jego skóra była nienaturalnie zimna.
    
    — Przyda się Panu. Proszę ogrzać sobie ręce — odszepnęłam.
    
    Chciałam odejść, ale nadal trzymał moją dłoń.
    
    — Tak bardzo boisz się na mnie ...
«123»