1. Zmysłowy prysznic


    Data: 07.11.2019, Autor: Dom

    Wysiadła z tramwaju. Przebiegła przez skrzyżowanie i szybkim krokiem przemierzyła pobliską ścieżkę przesłonięta z obu stron smukłymi tulipanami i bulwiastymi gdzieniegdzie szafirkami. Jak na tę porę roku było dość pogodnie. O poranku jasne bezchmurne niebo dodawało ochoty do życia. Idąc szybciej napinała białe leginsy jędrnymi mięśniami co z kolei powodowało że jej szczupły brzuch napinał się sprężyście powodując lekkie kołysanie ciasno opinającego topu na wysokości piersi. W trzy minuty później zgrabnym nadgarstkiem otworzyła drzwi kompleksu miejscowej pływalni. Weszła do środka. Nie było wiele osób. Jedynie obsługa i gromadka dzieci z kobietą o czarnych skręconych włosach, jakiś starszy facet w błękitno przeźroczystych klapkach z torbą w ręku z pod której wystawał biały ręcznik, oraz stadko ruchliwej gawiedzi gimnazjalnej, która właśnie intensywnie spędzała wagary na terenie miejscowej pływalni. Będąc nieco wcześniej niż przypuszczała postanowiła zdjąć lekki sportowy plecaczek i usiąść na wygodnych brązowych kanapach przygotowanych w hali przed wejściem do kas na krytą pływalnię.
    
    - Dobrze że wzięłam coś do czytania – szepnęła do siebie wyciągając „Czekając na Godota” Samuela Becketta. – Zdążę sobie trochę poczytać zanim przyjdzie umówiona znajoma.
    
    Po paru minutach czytania wstała nagle wodząc wzrokiem w kierunku wejścia i szukając przyjaciółki. Gdy nagle coś,a raczej ktoś lekko ją szturchnął, a ona łapiąc równowagę opadła na miękką sofę, wypuszczając z rąk książkę, ...
    ... która wypełniając halę miękkim szelestem upadła na podłogę.
    
    - Nosz ty ofermo jak łązi… - miała już na końcu języka gdy nagle podnosząc wzrok zobaczyła jak mocna męska ręka, opleciona dobrze wyrzeźbionymi mięśniami, podaje jej zgubę.
    
    - Najmocniej Panią przepraszam – powiedział mężczyzna miękkim, niskim głosem lustrując zdziwioną właścicielkę lektury.
    
    Yyy … dziękuję – odpowiedziała lekko zmieszana, przypadkowo muskając jego dłoń gdy odbierała czytadło - Boże przestań go tak dotykać – strofowała się w myślach – ale mi się niezdarne ciacho trafiło no masz…
    
    - Czy nic Pani nie jest? – zapytał powtórnie z nutką troski w głosie, przyglądając się jej z coraz większym zaciekawieniem.
    
    - Nie... No… no nie… - odpowiedziała niepewnie, patrząc na oświetloną mocnym słońcem postać, jednocześnie wybawiciela niefortunnego zamieszania. Nieświadoma faktu że sekunda wystarczyła aby serce mocniej zadrżało na widok młodego, silnego, barczystego blondyna. – Dobrze że nie bawię się w serduszka i kwiatki – oszukiwała siebie w myślach, chodź intensywnie broniła się przed świadomością że coś w tej chwili, w tym momencie jest magicznego. Wiedziała podskórnie, że taka chwila jak ta zdarza się niebywale rzadko. Takie rzeczy nie powinny się przytrafiać przy głupim podaniu książki. Wstała niechcący muskając jego tors piersią.- No jeszcze tego brakowało ty głupia babo, to se teraz pomyśli eeehhhh – bombardowała się myślami. Ten cholerny facet jak nikt spowodował że poczuła się jak mała zagubiona ...
«1234»