-
Pielęgnowany przez mamę cz.4
Data: 06.02.2020, Kategorie: Rodzinka, Autor: Kinrepok, Źródło: Fikumiku
... jak? - Wiesz, tak sobie myślałam – zaczęła, przeniosła wolno wzrok na mnie – że mogłabym pomagać ci także w tym. Zauważyłam wczoraj, że masz pochlapane spodenki, jak się załatwiłeś. A ja nie mam zamiaru ich codziennie prać. Może w tej chwili chce porozmawiać o moich wzwodach i jak sobie z nimi radzić? O dziwo nie czułem potrzeby spierania się z nią. Zgodziłem się. - No, świetnie. To szoruj na śniadanie. Już jest wszystko gotowe. Ja zaraz przyjdę i ci pomogę – poinstruowała mnie. Poszedłem, mijając ją. Być może pogada ze mną po śniadaniu? Śniadanie faktycznie już czekało. Kanapki, jakiś sok do picia. Mama zaraz przyszła, a ja znów delektowałem się jej bliskością, gdy mnie karmiła. Jej słodkim zapachem, widokiem jej nieskazitelnej skóry na dekolcie. Po śniadaniu umyła mi zęby, pomogła w ubraniu się. Mieliśmy przy tym jak zawsze sporo śmiechu. Dzień w zasadzie przebiegł dość monotonnie. Zastanawiałem się, czy mama zapomniała o rozmowie, którą miała ze mną przeprowadzić? A może powiedziała tak w wannie na odczepnego, a mi tylko coś się uroiło w głowie? Sam już nie wiem. Z ulgą dostrzegłem pod koniec dnia, że mój penis dziś mi tak bardzo nie dawał w kość swoim stawaniem na baczność. Starałem się ignorować pewne obrazy, głownie z udziałem mamy. Lub sprośne myśli. Po części dziś mi to się udawało. Co nie zmieniało faktu, że coraz bardziej mój organizm domagał się tak zwanego „spuszczenia z krzyża”. Przed snem chciało mi się jeszcze siku. Poszedłem do mamy pokoju, aby jej o tym ...
... powiedzieć. Drzwi miała lekko uchylone. Sączyło się przez nie słabe światło z lampki nocnej. Zapewne jeszcze coś czytała w łóżku. Podszedłem do nich i zajrzałem przez wąską szparę do wnętrza. Widok, który ujrzałem, przyprawił mnie o szybsze bicie serca. Siedziała na łóżku w swojej koszuli nocnej. Był to peniuar, na cienkich ramiączkach i z głębokim dekoltem. Koloru białego. Sięgał do kolan. Na brzegach zdobiony koronką. Wcierała sobie krem w nogę. Miała ją położoną na łóżku, a druga spoczywała na dywanie. Wykonywała tę czynność jakby w zwolnionym tempie. Wcierała krem wolno od stopy, przez kształtną łydkę, aż po ponętne udo, z którego materiał podomki się zsunął. Odsłonięta, idealnie wyrzeźbiona kończyna połyskiwała w słabym świetle. Jej skóra, mlecznobiała i świecąca się od nałożonego kosmetyku, prezentowała się bardzo kusząco. Tak kusząco, że mój penis nie mógł nie zareagować. Prężył się, wypychając materiał spodenek od piżamy do przodu. Mama przekręciła się na łóżku i opuściła nogę na dywan. Dostrzegłem jej biust, gdy tak tkwiła chwilę siedząc frontalnie do drzwi, zza których ją obserwowałem. Tkwił luźno pod peniuarem z wyraźnie odznaczającymi się sutkami. Całe piersi były dobrze zarysowane, dające obraz ich wielkości i kształtności. Ciężko wisiały, dumnie stercząc na boki. Jasne, spore brodawki przebijały się jak dwa spodeczki. Pochyliła się w dół, przejeżdżając dłonią po całej nodze, w którą przed chwilą wcierała krem. Oceniała, jak sądzę, czy już przyniósł pożądane efekty. ...