-
Starszy brat
Data: 12.02.2020, Kategorie: Rodzinka, Autor: Roma, Źródło: Fikumiku
To stało się jakiś rok temu. Sobota, żar leje się z nieba, wszyscy pochowani w domach uciekają przed ukropem. Akurat zostałam w domu wraz ze starszym bratem, rodzice pojechali poleniuchować do dziadków i nie miało ich być cały weekend. Ja stwierdziłam, że wolę posiedzieć w domu, gdzie zawsze mogę wskoczyć pod prysznic. Od późnego ranka, gdy zdołałam się zwlec z łóżka narzuciłam na siebie jedynie cienką bluzeczkę. Nie miałam zamiaru męczyć się w bieliźnie, moje cycuszki muszą mieć też trochę z życia. Czułam jak pot spływa mi po nich i ścieka po brzuchu. Dość kształtnym brzuchu nawiasem mówiąc. Miałam 17 lat, duże piersi, płaski brzuch i długie szczupłe nogi. Głowę okalała mi burza blond loczków spod których wyglądały ogromne zielone oczy. Nie ma co, byłam laską, w sumie dalej jestem. Kręciłam się po domu w poszukiwaniu jakiegoś chłodniejszego miejsca. Zaszłam do lodówki by napić się mrożonego pomarańczowego soku z lodem. O tak, teraz tylko tego było mi trzeba. Przy wyspie w kuchni siedział mój starszy brat popijając w najlepsze mój upragniony sok. - Paweł, ocipiałeś? To mój sok, oddawaj - rzuciłam się na niego z pazurami. - Gdybym ocipiał, już byś zauważyła. Po za tym Młoda nie marudź, byłem pierwszy. - Jak masz ochotę na sok to sam po niego lataj do sklepu. - rzuciłam i wyrwałam mu karton z rąk. Resztka soku która w nim została, wylała mi się na koszulkę mocząc ją doszczętnie. - No Młoda, nie wiedziałem, że z Ciebie taka Miss Mokrego podkoszulka - rzucił Paweł, rzucając mi ...
... seksowne spojrzenie. - Odwal się, przez Ciebie muszę się iść umyć. Paweł podszedł do mnie i zerwał ze mnie bluzkę. - Co Ty do cholery robisz? - krzyknęłam, próbując się zakryć rękami. - Nie może się tyle soku zmarnować - powiedział, równocześnie liżąc mnie po szyi. Odepchnęłam go i zaczęłam się wycofywać. - Co Ty taka cnotka siora? Faceta się boisz? - Paweł jesteś moim bratem do cholery, a nie facetem! - To mnie ugodziłaś. To brat już nie jest facetem. - obruszył się, chociaż jego oczy pałały pożądaniem. - Oj nie łap mnie za słowa, wiesz co miałam na myśli. Paweł przysunął się do mnie i złapał mnie stanowczo za dłoń uwalniając moje ślicznotki. - Co my tu mamy? Dwa piękne melony, które tylko czekają na wyciśnięcie więcej soku. Po tych słowach złapał mnie za piersi i zaczął delikatnie ugniatać. Nie powiem, było cudownie. Ale to w końcu mój brat, tak nie można. Spróbowałam go znowu odepchnąć, ale on ani drgnął. Patrzył mi tylko w oczy i nie przestawał ugniatać moich cycuszków. Zaczęłam mocniej oddychać, a między nogami zaczęło mi się robić mokro. Paweł przyciągnął mnie do siebie i wpił się we mnie ustami. Całował namiętnie, wręcz boleśnie. Nie przeszkadzało mi to i równie żarliwie zaczęłam go całować. Ruszył ustami wzdłuż mojej żuchwy, a następnie szyi. Lizał mnie po niej i delikatnie podgryzał. Czułam mrowienie, które powodowało jeszcze większe wydzielanie soków z mojej szparki. W myślach powtarzałam - ,,Poliż mnie po cyckach, pragnę tego". Nie chciałam jednak mówić tego na głos, ...