Wakacje u chrzestnej
Data: 17.03.2025,
Kategorie:
Lesbijki
Autor: Iva Lions, Źródło: SexOpowiadania
... doceniając skrót myślowy będący komplementem. Po sekundzie pauzy, mówiłam dalej - Ciociu! Pomyślałam, że zrobię Ci przyjemność i to dla CiebieWręczyłam jej kwiaty. Ciocia rozpromieniała szczerym uśmiechem pełnym radości, i bez namysłu krótko pocałowała.- Małą?! Ogromną! Dziękuję Ci kochanie, – miło było widzieć tę radość - Jest mi bardzo przyjemnie i pomyślę jak się odwdzięczyć- Nie musisz, przecież to dla i Ciebie i nie oczekiwałam na to - co było zgodne z moimi uczuciami po prostu chciałam wykonać miły gest- Oj, nie muszę, ale chcę ... – stwierdziła stanowczo, ale pogodny wyraz jej nie opuszczał- Dobrze ciociu… -odparłam pokornie- Słuchaj, muszę jeszcze dokończyć pracę. Sądzę, że nie zajmie mi to dłużej niż godzinkę a potem mamy całe dwa tygodnie dla siebie- Jak to całe? – zapytałam chcąc sprecyzować co ma dokładnie na myśli- Wzięłam urlop i przez najbliższe dwa tygodnie będą – strasznie ucieszyła mnie ta informacjaCiocia pocałowała mnie w nos i wróciła do dokończania swoje pracy uzupełniając jakieś papiery i coś w komputerze. W międzyczasie wstawiła oczywiście kwiaty do wazonu. Wykorzystując ten czas, usiadłam sobie wygodnie na fotelu i wyciągnęłam książkę. Czytając co chwila zerkałam na ciocię, i umknąć mojej uwadze nie mógł jej strój, w którym wyglądała zjawiskowo i oszałamiającą, z resztą jak zawsze. Miała na sobie kreację trochę nietypową, ale w jej stylu. Włosy spięte elegancką klamrą, ubrana w chabrową satynową sukienkę w stylu kimono z białymi kwiatkami kończącą się ...
... w połowie uda, wyśmienicie na niej leżała. Jej stopy u ozdabiały srebrne sandałki na szpilkach, znakomicie komponujące się z resztą kroju. Widok ten budził krew w żyłach pozwalając odpływać w świat wyobraźni zaburzając skupienie. Będąc ciągle na ziemi, zajmowałam się jednak dalej treścią lektury, lecz z trudem mając przed sobą widok mojej jakże atrakcyjnej chrzestnej.Ciocia po niespełna godzinie oznajmiła, że skończyła i możemy jechać. Posprzątała bajzel na biurku oraz wyłączyła komputer, wzięła kwiaty oraz swoje rzeczy i udałyśmy się do samochodu zamykając biuro. Wsiadłyśmy do wehikułu i ruszyłyśmy. Już na samym początku zorientowałam się, że nie jedziemy w kierunku jej domu i z niepewnością zapytałam- Ciociu…- Tak moje serce?-`A dokąd jedziemy, bo to nie jest droga do domu? – ciocia spojrzała filuternie i odwróciła z powrotem głowę patrząc na jezdnię- Niespodzianka…- Jaka? – ciocia była jednak tajemnicza- Niespodzianka, to niespodzianka. Dojedziemy to się dowiesz – ciocia zerknęła na mnie i zapewne zauważyła, że ta odpowiedź mnie nie zadawala, więc dodała z uśmiechem kładąc rękę na moich założonych dłoniach – Będziesz zadowolona…„Zobaczymy”, pomyślałam i dalej nie dyskutowałam na ten temat. Jechałyśmy rozmawiając o okresie, kiedy się nie widziałyśmy przez trzy miesiące, czyli od świąt wielkanocnych, podczas których chrzestna nas odwiedziła. Nasza pogawędka sprawiła, że nawet nie zauważyłam jak szybko czas upłynął i dotarłyśmy do ogromnego domu poza Jelenią Góra. Stanęłyśmy ...