-
Nowy wikary [AI]
Data: 28.11.2025, Kategorie: Trans Autor: yummya, Źródło: SexOpowiadania
Wieczór w małym, prowincjonalnym miasteczku był cichy, przerywany jedynie odległym szczekaniem psów i szumem wiatru w koronach drzew. Wąska uliczka prowadząca do starego, kamiennego kościoła była niemal pusta, a latarnie rzucały ciepłe, złociste światło na bruk. Kacper, drobny dziewiętnastolatek o delikatnych rysach twarzy, stał przed ciężkimi, drewnianymi drzwiami świątyni, zaciskając dłonie na czarnej, koronkowej chustce, którą zawsze nosił w kieszeni. Jego serce biło szybko, a w głowie kłębiły się myśli, które jednocześnie go przerażały i ekscytowały.Kacper był inny. Od dziecka czuł, że nie pasuje do sztywnych ram, które narzucało mu otoczenie. Miał smukłą sylwetkę, długie rzęsy i jasne, niemal platynowe włosy, które często zaplatał w luźny warkocz. W domu, w ukryciu, przymierzał sukienki i pończochy, malował usta szminką, którą kupił w tajemnicy w drogerii na drugim końcu miasta. To sprawiało, że czuł się sobą – wolny, piękny, prawdziwy. Ale nigdy nie odważył się pokazać światu tej wersji siebie. Aż do dzisiaj.Wiedział, że w konfesjonale czeka wikary Mateusz, nowy wikary, który od kilku miesięcy budził w miasteczku szepty. Był młody, ledwie po trzydziestce, z ciemnymi, falującymi włosami i oczami, które zdawały się widzieć więcej, niż ktokolwiek chciałby ujawnić. Plotki mówiły, że wikary Mateusz nie jest taki, jak inni duchowni – że jego spojrzenie na mężczyzn bywa zbyt długie, zbyt intensywne. Kacper słyszał te pogłoski i choć próbował je ignorować, budziły w nim ...
... ciekawość. I coś jeszcze – gorące, nieokreślone pragnienie, które sprawiało, że jego policzki płonęły.W końcu pchnął ciężkie drzwi i wszedł do kościoła. W środku pachniało kadzidłem i starą drewnianą politurą. Świecie migotały w bocznych ołtarzach, a cisza była niemal namacalna. Kacper poprawił na sobie luźny sweter, pod którym ukrył delikatną, koronkową bieliznę – jego mały sekret, który dodawał mu odwagi. Ruszył w stronę konfesjonału, czując, jak każdy krok odbija się echem w jego głowie.W konfesjonale zastał go mrok i ciepły głos, który przeciął ciszę.– Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus – powiedział wikary Mateusz, a jego ton był miękki, niemal melodyjny.– Na wieki wieków, amen – odpowiedział Kacper cicho, siadając na drewnianej ławce. Jego głos drżał, a dłonie, spoczywające na kolanach, zacisnęły się mocniej na chustce. – Ja… chciałem się wyspowiadać.– Słucham cię, dziecko – odparł wikary, a w jego głosie Kacper wyczuł coś, co sprawiło, że jego serce zabiło szybciej. Było to ciepło, ale i ciekawość, jakby Mateusz już wiedział, że ta spowiedź nie będzie zwyczajna.– Ja… – Kacper przełknął ślinę, czując, jak gorąco rozlewa się po jego ciele. – Mam grzechy, które… które trudno mi wyznać. Boję się, że są… inne.Zapadła cisza, ale nie była ciężka. Mateusz milczał, jakby dawał mu przestrzeń, by zebrał odwagę. W końcu wikary odezwał się, a jego głos był cichszy, niemal intymny.– Nie bój się. Bóg słucha wszystkich, a ja jestem tu, by cię wysłuchać. Powiedz mi, co cię dręczy.Kacper ...