-
Mama Mojej Przyjaciółki III: Rocznica
Data: 14.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... krzyżu. Zatrzymywałyśmy się co chwilę, by pocałować się w ramię, przytulić, spleść palce. Nie śpieszyłyśmy się. Nie musiałyśmy. Wróciłyśmy do sypialni nagie. Ona usiadła na łóżku i opadła w półsiedzącej pozycji, rozkładając nogi naturalnie, bez żadnej intencji poza wygodą. A ja… po prostu się wtuliłam. Plecami do niej, między jej udami, z głową przy jej ramieniu. Objęła mnie ramieniem, tak że czułam każdą krzywiznę jej ciała za sobą, jej oddech na swoim karku, jej spokój we własnym sercu. — Dobranoc — wyszeptała. Ale ja już odpływałam. Zasypiałam w niej. Jak w domu. Wyjazd z hotelu był cichy. Nie dlatego, że coś było nie tak, przeciwnie. Po prostu nie chciałyśmy spłoszyć tego, co między nami rozkwitło jeszcze mocniej przez te dwa dni. Zamiast słów, były spojrzenia, dotyk dłoni na dłoni, uśmiechy, takie, których nie trzeba było tłumaczyć. Spakowałyśmy się powoli, zostawiając po sobie zapach naszych perfum i ciepło pocałunków na poduszkach. Zamykając za sobą drzwi pokoju, poczułam ukłucie żalu. Nie jakby coś się kończyło, ale jakbyśmy opuszczały miejsce, w którym coś się spełniło. Weronika delikatnie ścisnęła moją dłoń, kiedy zjeżdżałyśmy windą. Nie powiedziała nic, ale ...
... czułam, że rozumiała to ukłucie tak samo jak ja. W drodze powrotnej było spokojnie. Siedziałam przy oknie, głowa oparta o jej ramię, a świat za szybą przesuwał się wolno jak sen. Co jakiś czas poprawiała mi włosy albo całowała mnie w skroń, szeptem pytając, czy wszystko w porządku. Odpowiadałam tylko „mhmm”, a ona uśmiechała się w ten swój sposób łagodny, z domieszką czegoś głębszego. W samochodzie grała cicha muzyka. Znamy się na tyle dobrze, że nie potrzebujemy rozmów dla zabicia ciszy. Cisza między nami jest dobra. Gęsta od znaczeń, przyjemna jak koc. Gdy dotarłyśmy do domu, zapach drewna i znajomego wnętrza przywitały nas jak stare przyjaciółki. Weszłyśmy wolno, bagaże zostały pod ścianą. Zdjęłam buty i od razu poczułam, jak bardzo stęskniłam się za tą podłogą pod stopami, za ciepłem ścian, za tym kątem, w którym rzuca się światło o zachodzie. Weronika rozpięła płaszcz, rzuciła go na fotel i spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem. — Jesteśmy w domu — powiedziała cicho, tak jakby to słowo miało dziś inny smak. Podeszłam do niej i wtuliłam się bez słowa. Objęła mnie od razu. W jej ramionach, pachnących wciąż trochę Pragi, trochę perfum i trochę zmęczenia znów byłam cała.