1. Mama Mojej Przyjaciółki III: Rocznica


    Data: 14.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... uciekam.”
    
    Wieczór minął spokojnie. Rozmowy płynęły utartymi torami o pogodzie, o pracy, o tym, kto przytył, a kto schudł. Weronika, jak zawsze, potrafiła wtopić się w towarzystwo, znaleźć wspólny język z każdym, nie narzucając się, ale i nie chowając. Ja obserwowałam mamę. Była uprzejma, skupiona, może bardziej cicha niż zwykle, jakby w jej wnętrzu coś się właśnie przestawiało, ale robiła wszystko, żeby to nie przeszkadzało innym.
    
    Dopiero gdy goście wyszli i dom znowu wypełniła ta znajoma cisza po rozgardiaszu, mama zaprosiła nas do salonu. Siedzieliśmy przy stole, kolacja stygnęła, a ja w końcu zebrałam się na odwagę. Powiedziałam, że jestem zakochana i że jesteśmy ze sobą od paru miesięcy oraz nie byłyśmy tak szczęśliwe jak teraz.
    
    Cisza była gęsta jak śmietana. Mama spojrzała na mnie tak, jakby na chwilę nie rozumiała słów. Tata odsunął się lekko od stołu, jakby szukał w myślach jakiegoś bezpiecznego brzegu. Nie było krzyku. Nie było dramatów. Był tylko ten moment zawieszenia, kiedy rzeczywistość musi się dopasować do prawdy.
    
    Trochę im to zajęło. Ale powiedzieli, że najważniejsze, żebym była szczęśliwa. I choć jeszcze czasem widzę w oczach taty cień wahania, wiem, że mnie kochają i nas akceptują. Nie do końca może rozumieją, ale uznali, że serce córki to nie ich pole bitwy.
    
    Od tamtej pory byłyśmy oficjalnie razem. Bez ukrywania się, bez półsłówek. Mogłam mówić, że spędzam noc u Weroniki, bez wstydu i nerwów. Mogłam ją całować w kuchni, kiedy ktoś dzwonił do ...
    ... drzwi. To była wolność. Cicha, prywatna wolność, ale cenna jak powietrze.
    
    Dlatego, gdy Weronika zaproponowała wyjazd do Pragi na rocznicę, serce mi zmiękło. Nie chodziło o podróż. Chodziło o to, że mogłyśmy ją odbyć razem jako para, jako „my”. I że ta rocznica coś znaczyła. Była symbolem nie tylko nas, ale i drogi, którą przeszłyśmy.
    
    Kilka dni później wręczyła mi kopertę. W środku, rezerwacja na weekendowy wyjazd do Pragi. Hotel z widokiem na stare miasto, planowane spacery, romantyczna kolacja. Miała to wszystko dopięte z chirurgiczną precyzją i czułością kobiety zakochanej. Kochałam ją za to.
    
    I choć mogłyśmy polecieć czy pojechać czymś wygodniejszym, zdecydowałyśmy się… na mojego Malucha. Ten mały niebieski samochodzik, który kiedyś składaliśmy z tatą, a który teraz wzbudzał uśmiech i sympatię na każdej stacji. To była nasza decyzja może trochę szalona, ale romantyczna do granic. Toczyłyśmy się przez kilometry dróg, śmiejąc się, słuchając muzyki z głośniczka i jedząc kanapki przygotowane przez Weronikę. Każdy kilometr był jak przedłużenie naszej historii. A Praga… miała być tylko jej kolejnym rozdziałem.
    
    Spędziłyśmy tam dwa pełne dni. Praga pachniała późnym latem i przygodą. Przechadzałyśmy się między kamienicami, piłyśmy kawę w ulicznych kawiarniach, trzymałyśmy się za ręce tak, jakby cały świat był tylko dla nas. Ale to sobota była tym wyjątkowym dniem.
    
    Wieczorem poszłyśmy na kolację do małej restauracji ukrytej w jednej z bocznych uliczek. Drewniane stoły, ...
«1234...11»