1. Mama Mojej Przyjaciółki III: Rocznica


    Data: 14.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... nastrojowe światło, lekki aromat ziół unoszący się nad talerzami. Weronika wyglądała pięknie. Jej granatowa bluzka w groszki z długim rękawem subtelnie podkreślała figurę, a kremowa, letnia kurtka dodawała jej jakiegoś czaru dojrzałego i nie do podrobienia. Ja założyłam koronkową bluzkę na ramiączkach i kremowy płaszcz. Przez cały wieczór czułam jej spojrzenia na sobie. Te ciche, głębokie, które znałam już na pamięć.
    
    Po kolacji poszłyśmy spacerem na Most Karola. Niebo zaczynało płonąć zachodem słońca, a światła miasta odbijały się w Wełtawie. Wśród przechodniów i turystów, zauważyłam starszego mężczyznę szkicującego portrety węglem. Zatrzymałam się. Jego prace były ciepłe, pełne jakiejś ludzkiej prawdy.
    
    – Może... razem? – zapytałam Weronikę, trochę nieśmiało.
    
    – W przytuleniu? – zapytała z tym swoim półuśmiechem.
    
    Pokiwałam głową.
    
    Usiadłyśmy. Oparłam się o jej ramię, a ona objęła mnie lekko, tak jak często to robiła, gdy czuła, że coś dla mnie znaczy. Rysownik uchwycił nas w tym geście – czułości, bezpieczeństwa, czegoś, czego nie chciałam już nigdy stracić.
    
    Wieczór skończył się późno. Kiedy wróciłyśmy do pokoju hotelowego, obie byłyśmy już lekko zmęczone, ale szczęśliwe. Weronika zdjęła kurtkę i odwiesiła ją starannie. Ja zrzuciłam swój płaszcz na fotel, uśmiechając się pod nosem.
    
    Podeszłyśmy do biurka, nad którym wisiało owalne lustro. Musiałam stanąć na palcach, by sięgnąć wzrokiem jego górnej krawędzi. Oglądałyśmy razem szkic, trzymałam go w ...
    ... rękach, oświetlony lampką, i wpatrywałam się w nasze twarze na papierze.
    
    Weronika stanęła za mną. Poczułam jej ciepło na plecach. Przez moment nie mówiła nic, a potem jej usta dotknęły mojego ramienia. Najpierw lekko, prawie jak oddech. Potem z odrobiną głodu.
    
    Uśmiechnęłam się. Wiedziałam, co się dzieje. Odwróciłam się w jej stronę, nasze spojrzenia spotkały się w półcieniu. Jej oczy błyszczały. Moje pewnie też.
    
    Pocałowałyśmy się. Powoli, miękko, z tym ładunkiem emocji, który nie potrzebował żadnych słów. Czułam jej rękę na moich plecach, jej palce ślizgające się po koronce. Zanurzałam się w tym pocałunku, tak jak w niej z zachwytem, spokojem i czymś, co można było już nazwać tylko miłością.
    
    Całowałyśmy się coraz intensywniej. Na początku powoli, wciąż z nutą wzruszenia po wspólnie spędzonym dniu, ale każda minuta oddychania sobą, smakowania ust drugiej, rozbudzała nasze pragnienie. Weronika przysunęła się bliżej, tak blisko, że czułam, jak jej ciało wtapia się w moje. Jej dłoń, pewna i uważna, wsunęła się pod cienki materiał bluzki, aż w końcu ją zsunęła, nieśpiesznie, jakby każda sekunda zdejmowania miała swój sens.
    
    Nie miałam pod spodem nic. Moje ciało zadrżało pod jej wzrokiem. Nie z chłodu, z tej elektryzującej świadomości, że ona widzi mnie całą, bez żadnej tarczy. A potem jej usta, jak najczulszy pocałunek lata, musnęły moją pierś. Delikatnie. Jakby nie chciała zakłócić drżenia, które już we mnie pulsowało.
    
    Ale zaraz potem wróciła do moich ust, głębiej, ...
«1234...11»