1. Ależ droga na wesele... 24 "Drugi"


    Data: 17.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    - Nie podoba? No to zobaczysz, że teraz ci się spodoba! Bo tak się składa, że teraz jest moja kolejka!
    
    Marta leżała na tylnym siedzeniu, z rozchyloną spódnicą i udami wciąż drgającymi po wcześniejszej eksplozji. Jej oddech był urywany, piersi unosiły się szybko, policzki miała zarumienione, a spojrzenie utkwione gdzieś między podsufitką a mgłą, która osiadła jej na rzęsach. Czuła go jeszcze w sobie. Każdy mięsień drgał od wspomnienia, że była brana bez pytania.
    
    – Teraz moja kolej. - kontynuował.
    
    Ton był spokojny, ale nie pozostawiał złudzeń.
    
    Pierwszy odwrócił głowę gwałtownie. Na jego twarzy zagrało coś między śmiechem a niedowierzaniem.
    
    – Ty? Teraz? – prychnął. – Widziałeś, co się działo? Myślisz, że jestem gotów oddać ją... ot tak?
    
    – Nie pytam – odpowiedział drugi, nie unosząc głosu.
    
    Zapadła chwila napięcia. Ciężka, męska cisza, która mogła się skończyć wszystkim. Marta uniosła głowę i spojrzała na nich.
    
    Nie była pytana. Nie była o nic proszona. We wzroku drugiego było coś jak... wyrok.
    
    Pierwszy z nich spojrzał na nią raz jeszcze. Jej usta były lekko rozchylone, jakby nadal go czuły, ale wzrok... wzrok już należał do drugiego.
    
    – No dobra – burknął. – Ale zapamiętaj, kto ją pierwszy wyruchał.
    
    Drugi tylko się uśmiechnął. Cicho. Pewnie. Jak ktoś, kto nie musi mówić. Zbliżył się do kobiety. Marta nawet nie drgnęła. Jej nogi lekko się rozsunęły. Oczy miała zamknięte, ale jej ciało jakby mówiło: „Jakiż mam wybór??? Jestem gotowa”.
    
    I wtedy ...
    ... przejął ją całkowicie.
    
    Patrzył na nią z góry — nie jak na kobietę, którą ma zdobyć, ale jak na własność, która właśnie czeka, by ją rozpakować... i posiąść. Jego wzrok był ciężki, a przy tym... fascynująco skupiony. Tak patrzy ktoś, kto nie zadowala się byle czym. Kto lubi prowadzić — nie tylko ciałem, ale także spojrzeniem, oddechem, dominującą obecnością.
    
    Marta, nadal półleżąca, uniosła się lekko, jakby chciała się do niego dopasować zanim jeszcze ją dotknie.
    
    I wtedy to zrobił.
    
    Złapał ją jedną ręką za kark, przyciągnął do siebie. Ich twarze dzieliły milimetry.
    
    – Teraz już jesteś moja – mruknął nisko. – Cała. Zobaczysz, który jest lepszy.
    
    I nie czekał na odpowiedź. Pchnął ją w dół na siedzenie z siłą, która nie bolała — ale wyrażała absolutną stanowczość. Jej usta rozchyliły się bez słowa, ramiona opadły. Poddała się całkowicie. Nie potrzebowała już żadnych gestów obronnych. To był moment, na który, jakby w głębi duszy czekała – drugi mężczyzna, nowe tempo, nowa siła. Jeszcze nigdy w życiu nie była z dwoma mężczyznami na raz. Choć doskonale pamiętała, że kiedyś, na wycieczce do Grecji, dwóch dojrzałych mężczyzn złożyło jej taką wyuzdaną propozycję - że przyjdą wieczorem obaj do jej pokoju... Oczywiście ją odrzuciła. Ale do dziś pamiętała, jak się wtedy przejęła.
    
    Drugi był bardziej metodyczny. Jakby wiedział, że Martę trzeba ujarzmiać powoli – i czynić ją jeszcze bardziej rozpaloną.
    
    Podciągnął jej sukienkę jeszcze wyżej, rozgarniając materiał z takim ...
«1234»