-
Na pokuszenie: Matka
Data: 01.03.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... chciałam jeszcze. Poczułam, jak jego ciało się napina. Usłyszałam zmianę w oddechu. Rafał się budził. Powinnam przestać. Powinnam uciec. Zamiast tego przyspieszyłam ruchy, obejmując go ustami mocniej, czując jak jego członek twardnieje i pęcznieje między moimi wargami. Językiem zataczałam kółka wokół jego główki, potem wzdłuż nabrzmiałego trzonu. Ssąc go delikatnie, czułam pulsowanie gorącej krwi tuż pod skórą. Z każdym pociągnięciem przyjemny ból mieszał się z rosnącą ekscytacją. Byłam zdeprawowana. Byłam potworem. I kochałam to uczucie. — Mamo, co... co ty robisz? Drgnęłam, słysząc jego zaspany głos. Rafał się przebudził. Uniosłam głowę i nasze spojrzenia się spotkały. W jego oczach widziałam szok, niedowierzanie. Mój syn patrzył na własną matkę z jego penisem w jej ustach, swoją rodzicielkę przemienioną w żądną rozkoszy dewiantkę. Przerwałam na moment, ale moje dłonie wciąż błądziły po jego młodym ciele. Pieściłam jego jądra, masowałam twardego kutasa, który jeszcze przed chwilą wypełniał moje usta. Byłam jak dzikie zwierzę - żadnych zahamowań, żadnych granic. Tylko czysta żądza. — Ciii, kochanie — wyszeptałam zachrypniętym z pożądania głosem. — Pozwól mamie się tobą zająć. Sprawić ci przyjemność. Znów wzięłam go do ust, tym razem głębiej, prawie do gardła. Delektowałam się jego młodzieńczą twardością, smakiem pierwszych kropli ejakulatu. Poruszałam głową coraz szybciej, ssąc mocno, językiem drażniąc wrażliwą główkę. Czułam jak jego biodra same unoszą ...
... się ku moim ustom, jak jego kutas pulsuje coraz mocniej. Musiałam być ostrożna, nie mogłam pozwolić by doszedł zbyt szybko. Z mlaszczącym odgłosem wyciągnęłam go z buzi. Odsunęłam się, wstając z gracją, której nie spodziewałabym się po tylu kieliszkach wina. Drżącymi palcami chwyciłam brzeg koszulki. Każdy ruch był przemyślany, powolny - jak w jakimś perwersyjnym stripteasie dla własnego syna. To nie było jak z Karolem - to było coś zupełnie innego. Święte i grzeszne zarazem. Materiał zsunął się po moim ciele, odsłaniając czarną koronkę stanika. Ciało, które nosiło go przez dziewięć miesięcy, które go urodziło i wykarmiło, teraz odsłaniało się przed nim w zupełnie innym kontekście. Czułam na sobie jego wzrok - chłonął każdy szczegół, każdy centymetr odsłanianej skóry. Spodenki opadły na podłogę. Stałam przed nim tylko w komplecie czarnej bielizny, którą założyłam... czy naprawdę dopiero dziś wieczorem? Wydawało się, że minęła wieczność. W jego oczach widziałam mieszaninę pożądania i niedowierzania. Moje własne dziecko patrzyło na mnie jak na kobietę, jak na obiekt pożądania. Ta myśl sprawiła, że przeszył mnie dreszcz rozkoszy, a wilgoć między udami stała się jeszcze bardziej intensywna. — Mama cię wszystkiego nauczy, synku — wyszeptałam z czułością. — Odpręż się. Te same piersi, którymi go karmiłam osiemnaście lat temu... To ciało, które go nosiło... Teraz miało dać mu inny rodzaj przyjemności. Czułam się jak kapłanka jakiegoś zakazanego kultu, kiedy wspięłam ...