-
Monika polonistka 13 Krystyna
Data: 01.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... Ok. Zabrałem pracownika i pojechałem w kurs po sklepach. Dzisiaj miałem rozładować połowę samochodu w magazynie GS i tylko ok 1200 butelek było do rozwiezienia w cztery miejsca. Na 12 byłem z powrotem. Przewinąłem się przez produkcję sprawdzając czy wszystko chodzi jak powinno bo tak zwane utrzymanie ruchu było również w moim zakresie obowiązków. Sprzęt mieliśmy nie nowy ale sprawny i tylko od dbałości o niego zależała bezawaryjna praca. Koło 13 byłem w domu. Mama powitała mnie uśmiechem. - Wiedziałam, że dojdzie do was prędzej czy później, że to nie przyjaźń a coś więcej. Po tym jak rozmawiałyśmy a właściwie zalewałyśmy smutek po Twoim rozstaniu z Dorotą doszło do mnie, że Krysia kocha się w Tobie na zabój. To samo twoja wcześniejsza relacja z nią bardziej przypominała „miłość bez konsumpcji” niż przyjaźń. Byliście lojalni i pewnie nie dopuszczałeś myśli, że tak naprawdę to kochasz dwie kobiety a nie jedną. Jak ty sobie, a właściwie jak wy sobie to poukładacie to nie nasza sprawa. Mój stosunek do Krysi się nie zmieni, lubię ją chociaż to trochę wariatka. Ale ciała pozazdrościć może jej każda. Jak to się stało żeście się znaleźli, bo przecież minęło parę lat i nie szukałeś kontaktu? - Banał, przy zakupach w delikatesach na rynku. A potem to już poleciało. - Za każdym razem przy naszych spotkaniach pytała o Ciebie i przy tym pytaniu zawsze była speszona jak pensjonarka, aż mi jej było szkoda, ale uznałam, że skoro nic nie mówi na ten temat to nie będę ...
... wścibska. Wracasz do miasta dzisiaj? Było to bardziej stwierdzenie niż pytanie. Od dalszych pytań wybawił mnie telefon od Taty, który ściągał mnie do firmy z racji awarii bojlera na olej napędowy, który podawał gorącą wodę do wytwórni. Okazało się, że jakiś paproch przedostał się przez filtry i zatkał dyszę powodując że paliwo zamiast mgłą wykapywało kroplami z dyszy co uniemożliwiało zapłon. Awaria prosta do usunięcia niemniej trzeba się było ubrudzić w ropie i sadzą z komory spalania. Nad usuwaniem awarii i przygotowaniem samochodu do jutrzejszego wyjazdu zeszło do 15, jeszcze czekała mnie pasteryzacja syropu dodawanego do napojów na następny dzień i o 16 byłem po pracy. Na razie ten dzień układał się dokładnie według planu. Po drodze wstąpiłem na rynek i kupiłem czerwoną różę. Przed siedemnastą byłem u Krysi. Zapukałem. Usłyszałem „otwarte”. Krysia siedziała w fotelu i malowała paznokcie u nóg. Oczywiście była tak jak ją Pan Bóg stworzył. Uśmiechnęła się do mnie i szepnęła – stęskniłam się. -Róża dla Ciebie. Podała mi usta do pocałunku nie wypuszczając pędzelka z jednej dłoni a buteleczki z lakierem z drugiej. -. Mógłbyś włożyć tę różę do flakonu z tą z soboty? Będzie im raźniej we dwie. Już kończę. Wciągnę jakąś kieckę i jestem gotowa. - Nie śpiesz się, wyglądasz zjawiskowo. Trochę sobie popatrzę. - A co tu zjawiskowego? Siedzę goła i maluję paznokcie. - No Ty , twój uśmiech, smak pocałunku, a jeszcze twoja noga na fotelu odsłaniajaca cipkę, cycek ...