1. Cofniety rozgrywajacy


    Data: 21.07.2026, Kategorie: BDSM Autor: Sztosig, Źródło: SexOpowiadania

    ... okazałości, tylko piersi zasłoniła dłonią, której palce zaciskały się na jednej z nich. Momentalnie zrobiło mi się cieplej i zadzwoniłem do niej. Usłyszałem w słuchawce przeciągłe „taaak?”. Bez ogródek powiedziałem jej, że mam na nią ochotę. W odpowiedzi usłyszałem tylko, że muszę w takim razie poczekać do weekendu. Podsumowałem, że bardzo niegrzeczna z niej dziewczyna, na co odpowiedziała krótkim śmiechem, po czym oznajmiła, że idzie spać, życzyła mi dobrej nocy i rozłączyła się. Miało to swoje konsekwencje. Trener zaczął mnie opieprzać na treningach twierdząc, że się nie przykładam. I faktycznie, myślami byłem w chmurach, myślałem wyłącznie o weekendzie, który jak na złość nie chciał przyjść. W soboty nie mieliśmy organizowanych treningów, lecz ja przyjeżdżałem do Myślenic, aby w niewielkim towarzystwie popracować nad techniką w ramach zajęć dodatkowych. Po upływie wieczności, w moim mniemaniu, dotrwałem do soboty, kiedy to stawiłem się w ośrodku o standardowej porze, czyli o ósmej. Od razu oznajmiłem, że o jedenastej będę się ewakuował, ponieważ mam plany. Chłopacy byli zdziwieni, ponieważ w soboty zawsze zostawałem przynajmniej na cztery godziny i nigdy nie miałem innych planów, więc musiałem im wyjaśnić, że sprawa jest wyjątkowa, ponieważ chodzi o kobietę. To zakończyło całą dyskusję i mogliśmy skupić się na treningu. Tak przynajmniej myślałem, ponieważ podczas gierek i zagrań byłem tak rozkojarzony, że wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać. Nie wychodziły mnie najprostsze ...
    ... podania ani strzały na pustą bramkę. Po godzinie chłopacy kazali mi spadać, ponieważ ewidentnie nie nadawałem się tego dnia do trenowania. Musiałem im przyznać rację, więc zamiast psuć im zajęcia poszedłem do siłowni, gdzie spędziłem 40 minut, wykonując standardowy zestaw ćwiczeń. Wziąłem prysznic i próbowałem znaleźć sobie zajęcie, ponieważ do przyjazdu pociągu Martyny pozostały dwie godziny. Dojazd z Myślenic do centrum Krakowa zajmuje godzinę, więc drugie tyle musiałem sobie jakoś wypełnić. Zacząłem krzątać się po ośrodku i zagadywać pracowników. W soboty niewiele osób przychodziło do pracy, więc było za bardzo, z kim nawiązać dłuższych rozmów. Poszedłem do sali odpraw, w której trener prowadził zajęcia taktyczne i zacząłem przeglądać schematy gry. W ten sposób spędziłem kolejne 40 minut, po których wyszedłem z sali, następnie z ośrodka, wsiadłem do samochodu i podekscytowany wyruszyłem do Krakowa. W soboty o tej porze zakopianka była zakorkowana wyłącznie w kierunku Zakopanego, więc podróż nie jest tak męcząca jak w ciągu tygodnia. Na dworzec dojechałem przed czasem i musiałem się trochę pokrzątać po sklepach w oczekiwaniu na wiadomość o przyjeździe pociągu. Byliśmy umówieni z Martyną, że zadzwoni do mnie, gdy wysiądzie z pociągu. Musiałem w międzyczasie rozdać kilka autografów i pozować do kilku zdjęć, co jest standardem, gdy piłkarz miejskiego klubu pójdzie do galerii. Byłem w trakcie rozmowy o Wiśle z kilkoma fanami, gdy telefon zaczął dzwonić i musiałem ich przeprosić. ...
«12...789...16»