-
Konfrontacja z ojcem
Data: 29.08.2026, Kategorie: Geje Autor: Taki Kolo, Źródło: SexOpowiadania
Co mogę ci o sobie powiedzieć? Cóż, zacznijmy od tego, że jestem pedałem. Pedziem, gejem, ciotą. Zwał jak zwał. Druga istotna rzecz — lubię się jebać. Na serio. W każdej konfiguracji, w każdym możliwym miejscu. Byle z dobrym kutasem. Uwielbiam ciągnąć druta. Uwielbiam, gdy ktoś ciągnie druta mnie. Kocham wpychać fiuta w ciasne dupska i kocham, gdy fiuty są wciskane w moje dupsko. Taa, wiem. Nie dość, że pedał, to jeszcze seksoholik. W razie jakbyś nie wiedział, wzruszam teraz ramionami. W piździe to mam. Męski seks w pełnej krasie poznałem w liceum. Mając siedemnaście lat ojebywałem pały z wprawą godną profesjonalnej dziwki. Byłem nadziewany na soczyste, grube fiuty. Sam też nie raz nadziewałem samcze dupy na mojego kutasa. Ale prawdziwego jebania doznałem w okolicznościach dość niecodziennych. To właśnie wtedy odkryłem, że dobre pierdolenie to nie tylko mechaniczne wkładanie pały w różne dziury. Prawdziwe męskie jebanie to coś zupełnie innego. Prawdziwe męskie jebanie jest ostre, gwałtowne, jest mokre i śmierdzi różnymi wydzielinami. Nie ma w nim miejsca na delikatne gesty, pieszczoty i czułe słówka. Nie ma ochów i achów. Jest brud, smród i sperma. Mnóstwo spermy. Byłem wtedy krótko po osiemnastce. Pełen młodzieńczego wigoru. Niespożytej energii i tej niepowtarzalnej seksualnej werwy. W tamtym momencie mojego życia, mój chuj praktycznie nigdy nie opadał. Zawsze był pobudzony, zawieszony w przyjemnym stanie półwzwodu. Gotowy do działania. Wróciłem do domu po ustawce z ...
... gościem z neta. Dużo starszym, w wieku moich starych. Przelizaliśmy się. Zrobiłem mu loda i… to tyle. Gość doszedł mi w ustach, a po spuście opuściła go ochota na dalsze zabawy. Byłem nieco zawiedziony. Nie, byłem w chuj zawiedziony. Nawet mnie, kurwa, nie dotknął. A mnie chciało się jebać. Do domu wróciłem około drugiej w nocy. Zawiedziony. Wkurwiony. Napalony. Szare dresy pięknie opinały się na moim kroczu. Fiut ślinił się w bokserkach. Suty stały sztywno pod koszulką. Cały byłem pobudzony. W ustach wciąż czułem smak spermy tamtego starego pedała. A w piździe czułem niezaspokojone swędzenie. Szybko przeszedłem przez przedpokój. Chciałem jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju. Chciałem sobie zwalić. Bo jedyne co mogłem wtedy zrobić, to żałośnie zwalić konia w samotności. — Gdzie byłeś? Głos ojca tak bardzo mnie zaskoczył, że wyrżnąłem udem o blat kuchennej wyspy. Mrok rozświetlił rozbłysk światła. — Kurwa — syknąłem pod nosem. — Czemu nie śpisz? Ojciec siedział na wysokim barowym krześle przy wyspie. W opiętej białej podkoszulce i czarnych boksach. Ja pierdole, pomyślałem wtedy, to nie jest widok jaki powinienem teraz oglądać. Nigdy nie patrzyłem na mojego ojca jak na faceta. Oczywiście był atrakcyjny. Wysoki, dobrze zbudowany. Z cieszącym oczy zestawem mięśni, wypracowanych po latach pracy na budowie. Ale był moim ojcem. Jednak w tamtej chwili to straciło znaczenie. Byłem zbyt napalony. Przełknąłem ślinę. Stałem jak wryty, wpatrując się w ojca i czując jak całe moje ciało ...