1. Seks nastolatków z nieznajomym na plaży nudystów


    Data: 25.01.2026, Kategorie: Nastolatki Twoje opowiadania Autor: Piotruś, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo


    (Historia prawdziwa)
    Słońce waliło jak młotem, lipiec w Chałupach, taki że piasek parzył stopy nawet przez japonki. Julia szła obok mnie i już od wejścia na parking marudziła:
    
    – Piotrek, serio? Naprawdę chcesz tu leżeć z gołą dupą przed wszystkimi starymi dziadami?
    
    Uśmiechnąłem się tylko i złapałem ją mocniej za rękę. Nie powiedziała „nie”, więc wiedziałem, że już ją mam.
    
    Przeszliśmy przez wydmy, mijając tę część, gdzie ludzie jeszcze mają gacie, aż w końcu dotarliśmy do tej właściwej plaży – nagiej, szerokiej, z falami leniwie liżącymi brzeg. Rozejrzałem się, ściągnąłem koszulkę, szorty, bokserki jednym ruchem i stałem jak stąd do wieczności – kutas już na półtwardy, bo samo myślenie o tym, co się zaraz stanie, wystarczyło.
    
    Julia zamarła. Oczy wielkie jak spodki.
    
    – Ty… ty debilu… – wyszeptała, ale głos jej się załamał, bo właśnie wtedy spojrzała w bok i zobaczyła ze trzydzieści–czterdzieści nagich ludzi. Faceci w każdym wieku, baby opalające cycki, kilku młodszych gości z erekcjami na wierzchu i nikt, kompletnie nikt się tym nie przejmował.
    
    Stałem i patrzyłem, jak jej policzki robią się malinowe, a sutki momentalnie przebijają materiał stanika i cienkiej białej koszulki. Wiedziałem, że przegrała.
    
    – No weź… zdejmij to – powiedziałem cicho, ale już trochę rozkazująco.
    
    Zacisnęła usta, rozejrzała się jeszcze raz… i nagle sama złapała za brzeg koszulki i ściągnęła ją przez głowę. Stanik poleciał zaraz za nią. Spodenki i stringi wylądowały na piasku w ...
    ... ciągu jakichś pięciu sekund. Stała przede mną naga, opalona tylko do połowy pupy, z różowym kryształkiem w dupie migoczącym w słońcu i cipką już mokrą tak, że widać było pojedyncze kropelki spływające po wewnętrznej stronie uda.
    
    – Kurwa… – sapnęła sama do siebie i złapała mnie za rękę. – Idziemy stąd, zanim eksploduję.
    
    Ruszyliśmy w stronę wydm. Tam było luźniej, mniej głów, więcej trawy i piachu. Położyliśmy ręczniki, ale nie minęła minuta, a Julia już klęczała przede mną. Nie pytała. Po prostu złapała mojego kutasa, który zdążył stanąć na baczność jak żołnierz, i wzięła go do buzi tak głęboko, że aż się zakrztusiła.
    
    Ssała zachłannie, głośno, śliniąc się, z tym charakterystycznym mlaskaniem, które zawsze mnie rozwala. Różowy kryształek w jej dupie błyszczał za każdym razem, jak się ruszała. Mój niebieski też był na wierzchu – czułem, jak mi wibruje w dupie za każdym razem, kiedy się napinała.
    
    I wtedy go zauważyłem.
    
    Gość koło czterdziestki, opalony, zgrabny, krótko ostrzyżony, stał jakieś dwadzieścia metrów dalej oparty o wydmę. Jedna ręka na biodrze, druga wolno przesuwała się w górę i w dół po swoim kutasie – wielkim i twardym jak skała. Patrzył prosto na nas. Na Julię głównie. Na jej wypiętą dupę i na to, jak mi obciąga.
    
    – Mała… – szepnąłem, głaszcząc ją po włosach. – Mamy widza.
    
    Zatrzymała się na moment, podniosła głowę, zlizała ślinę z warg i spojrzała w tamtą stronę. Zrobiła się czerwona jak burak, ale nie odsunęła się. Przeciwnie – jej biodra zaczęły ...
«123»