1. Jebanie w skarpetce


    Data: 06.05.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo


    To była moja ulubiona firma pocztowa. Biuro, w którym pracowałem, często z niej korzystało. I to nie tylko z powodu wysokiego standardu usług. To też, ale przede wszystkim z powodu kuriera – Pawła. 
    Młody, studiujący jeszcze chłopak dorabiał sobie do czesnego. Podobał się wielu paniom w naszym biurze i mnie oczywiście także. Wysoki, smukły brunet. Zawsze w służbowym brązowym uniformie: koszula z krótkim rękawem z naszytym logo firmy i, w zależności od pogody, długie lub krótkie spodenki. Oczywiście ja o wiele bardziej wolałem oglądać go w tych drugich. Spodenki do kolan, doskonale dopasowane, podkreślały jego niesamowicie jędrne pośladki i odkrywały nogi porośnięte czarnymi włosami oraz białe sportowe skarpetki. Paweł był naprawdę przystojny. Nic więc dziwnego, że był wielce wyczekiwanym gościem, szczególnie przeze mnie. Kilka dziewczyn z naszego biura próbowało go nawet poderwać, ale nic im z tego nie wyszło. Chłopak był całkowicie obojętny na ich względy. Natomiast mnie, nie mogącemu  zdobyć się na odwagę, pozostawało jedynie patrzeć na niego moim „maślanym” wzrokiem, nie opuszczającym go ani na chwilę, odkąd tylko przekraczał próg naszego biura. 
    Nie wiedziałem, jak zainteresować Pawła swoją osobą. Też przecież całkiem przystojny, przy niewielkiej różnicy wieku, jaka nas dzieliła – byłem jednak strasznie nieśmiały. Próbowałem co prawda jakoś go zagadać, częstowałem kawą lub herbatą, ale to wszystko, na co było mnie stać. Przynajmniej takie sam o sobie miałem mniemanie. ...
    ... Najgorsze było to, że myśli o nim nie dawały mi spokoju. Byłem bowiem pewny, że koleś jest z branży. Takie rzeczy po prostu się widzi i czuje. 
    W końcu jednak nie wytrzymałem tej niepewności. Wymyśliłem dosyć prosty plan. Trochę szalony i ryzykowny, no ale trudno. Kto nie ryzykuje, ten nie ma. Umówiłem się z nim na odbiór przesyłek na 16.00. A więc na koniec dniówki, kiedy biuro w szybkim tempie pustoszeje i wszyscy spieszą się do domu. Ja zostałem. Oficjalnie po to, by parę spraw doprowadzić do finału. I to też w pewnym sensie była prawda. Zjawił się, jak to on, dokładnie o umówionej godzinie. Drżały mi ręce, pociły mi się skarpetki, głos mi się załamywał. Załatwialiśmy sprawy służbowe, a ja czekałem, aż wreszcie dostrzeże, że na ekranie mojego komputera mam włączoną gejowską stronę internetową z chłopcami w skarpetkach. Zauważył ją i chyba trochę się zmieszał. 
    – Fajna stronka – powiedział. – Też lubię ją odwiedzać.
    Nogi się pode mną ugięły.
    – Naprawdę? – zapytałem z niedowierzaniem.
    – No jasne. Też lubię męskie skarpetki.
    – Wiesz... bo ja... 
    Boże! Jaki ja byłem wtedy zdenerwowany! Jak uczniak, który dostawia się do pierwszej panienki w życiu. 
    – Chciałem się przekonać... – plątałem się – wiedzieć... bo tak w ogóle to nie mogę przestać o tobie myśleć... podobają mi się twoje skarpetki... lecę na twoje skarpetki... ale nie wiedziałem, jak ściągnąć na siebie twoją uwagę... nie wiedziałem, czy będziesz zainteresowanym moimi skarpetkami...
    – A jak myślisz? – przerwał ...
«123»