-
Numerek w kiblu
Data: 10.05.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
Tego dnia postanowiłem zahaczyć o jeden z kibli w mieście. Lubię się czasem wypierdolić w takich miejscach. Mogłem udawać, że odlewam się do pisuaru i zerkać przy tym na wszystkie heteryckie chuje. A przy odrobinie szczęścia mógł trafić się koleś, który chciałby poeksperymentować... Miałem taką chcicę, że chuj niemal rozrywał mi dresy. Od razu trafił mi się dobrze zbudowany, wysoki trzydziestoparolatek, cały w jeansach, z czapeczką na głowie. Krótko obcięty, z bródką – całkiem przystojny facet, silny byk, taki typowy hetero, jakby żywcem przeniesiony ze stadionu czy giełdy samochodowej. Szerokie, zarośnięte szczęki żuły zapamiętale gumę. Nie zwracając na mnie większej uwagi rozkraczył się nad pisuarem tuż obok mnie, rozpiął nachy i zsunął je sobie trochę niżej. Jedno łapsko oparł na biodrze, a prawą dłonią wygrzebał z slipów skurczonego, choć i tak sporego chuja. Od razu poczułem silny, typowo męski smrodek, jaki walił gościowi z chuja; kciukiem i palcem wskazującym mężczyzna poluzował sobie ciasny, zwinięty napletek, napiął się i z głośnym westchnieniem ulgi trysnął z chuja przed siebie zawiesistym, rozbryzgującym się na boki strumieniem siurów. Na widok jego szczającego chuja od razu zacząłem się pałować. Kolo lał i lał, co chwila wzdychał – widocznie długo się wstrzymywał. Dopiero po dłuższej chwili zerknął na mnie spod byka, zawiesił wzrok na moim sztywnym chuju i wrócił spojrzeniem do swojego chuja. Ponownie spojrzał na mnie, mruknął cicho coś pod nosem i naraz ...
... odwrócił się w moją stronę – chyba tylko po to, bym miał lepszy widok na jego chuja. Spoglądałem na żylasty kawał mięcha, trzymany w jego łapie: z zasłoniętym napletkiem żołędziem, delikatnym rysunkiem niebieskich żyłek oplatających trzon oraz złocistymi kędziorami włosów łonowych w tle... Jaja mężczyzny wypychały zwykłe, tanie slipy w paski. Strumień szczyn wytracał impet, słabł – chuj drżał spazmatycznie, wypuszczając z cewki coraz mniejszy i słabszy strumyk moczu. W końcu z chuja przestało się lać. Pojedyncze żółte krople moczu spłynęły po napletku i zmoczyły gościowi jego grube, długie paluchy. Ten widok porządnie mnie podniecił. Facet uśmiechnął się pod nosem i otrzepał chuja prosto na mnie. Dochodziłem już do wytrysku. Gostek zarzucił groźnie szerokimi ramionami, po czym naparł na mnie, a jego mokry, śmierdzący moczem chuj wciąż dyndał na wierzchu wśród jasnych włosów łonowych. Strzeliłem spermą w ścianę, obok pisuaru. Gość patrzył na mnie z góry w wyczekującej postawie, z łapskami opartymi o nagie biodra, i zaciekle ruszał szczękami; czułem na szyi jego przesycony gumą do żucia, ciepły oddech. Wilgotny chuj dyndał przy każdym ruchu jego ciała. – Spodobało ci się? – mruknął. Złapał się za chuja i zaczął go masować. Choć dopiero co się spuściłem, mój chuj nie opadał. Facet miętolił sobie chuja, a gdy podrósł trochę, puścił go luzem. Trąciłem palcami wilgotny napletek, a po chwili wziąłem tego grubego chuja do ręki. Gostek patrzył uważnie, co robię. Ugniatałem mu ...