-
Numerek w kiblu
Data: 10.05.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... coraz twardszego chuja – kciukiem odsunąłem mu naplet i obślinionym palcem przejechałem po błyszczącym łbie chuja. Kolo stęknął, a jego chuj od razu bryknął na baczność. Otworzyłem drzwi od obskurnej kabiny i wszedłem do niej pierwszy. Facet jakby się przez chwilę wahał, ale po chwili dołączył do mnie i zamknął za sobą drzwi. Klęknąłem, a on od razu podsunął mi pod nos swojego wyprężonego, śmierdzącego samcem chuja. – Ssaj mi chuja... – wychrypiał i zaczął mi jeździć swoim chujem po twarzy. Po chwili złapał mnie za kark i przytrzymał. Otworzyłem szeroko usta, gdy wprowadzał do nich swojego chuja. Poczułem na języku gorzki smak jego moczu – chlasnąłem jęzorem śliski już łeb chuja, po czym zacząłem mu obciągać chuja. Gościu mruczał głośno i trzymając mnie za łeb pierdolił mnie w usta. Na chwilę przestał – podciągnął koszulkę pod klatkę piersiową i odsłonił spory, obficie zarośnięty brzuch. Zsunął sobie niżej slipy, a ja ujrzałem całe jego dorodne krocze. Z pogardliwym uśmieszkiem zaczął okładać mnie po twarzy swoim chujem. – Powiedz, jak bardzo chcesz go obciągnąć, skurwielu... – zamruczał. Przed oczyma miałem błyszczącego, jebiącego potem i szczynami żołędzia – zlizałem językiem resztki moczu, a potem raz jeszcze wziąłem grubego, długiego chuja w usta. Gostek aż się zatrząsł, gdy jęzorem zjechałem po całym trzonie chuja, aż do jaj. Lizałem chuja po całej długości, a palcami zacząłem głaskać obwisły, mechaty worek mosznowy. – Ooo... o, kurwa... – syczał, gdy ...
... lizałem mu pooranego grubymi żyłami, twardego chuja. Brutalnie ściskał moje ramiona i sapał ciężko. Wdychałem woń spoconych włosów łonowych, ochlapanych moczem jaj, zarośniętego, ciężkiego dupska... W końcu wyplułem z ust chuja i zająłem się moszną. Lizałem sztywne włoski porastające pomarszczony wór i delikatnie przygryzałem cienką skórę – kątem oka dostrzegłem, że kolo onanizuje się powolnymi, leniwymi ruchami. Naraz poczułem, że gościu dochodzi. Siłą wepchał mi chuja do ust i przytrzymał mnie silnie, a gorący, słodkawy potok nasienia spłynął mi do przełyku. Ssałem mu chuja, dopóki nie pozbył się resztek nasienia. – Dobra... – warknął i odepchnął mnie od siebie; oparty o ścianę, z szeroko rozstawionymi nogami wyjął i zapalił papierosa. Przez chwilę syciłem się widokiem jego potężnego, zwalistego, zarośniętego ciała oraz wiotczejącego już, obślinionego chuja, po czym podniosłem się i stanąłem obok niego. Przyglądał się zmrużonymi oczyma, jak walę sobie konia. Szybko spuściłem się do muszli klozetowej – w milczeniu spoglądał, jak z mojego chuja wytryskuje nasienie, spada do wody i zastyga w białych plamach. Zaczął głaskać swój owłosiony brzuch, a po chwili zacisnął grabę na swoich jajach. Ująłem chuja w dłoń i zacząłem sikać do muszli; gościu oderwał się od ściany, rozkraczył nad kiblem i dołączył do mnie. Lał szerokim, silnym strumieniem, jak koń; zabłąkane krople siurów spływały mu po palcach i kapały na podłogę. Dopalił peta i wrzucił do muszli. – Dasz dupy? – ...