1. Walenie z biseksem


    Data: 10.05.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo

    Gostka wyhaczyłem na forum dla biseksów: „43 lata, żonaty, bez doświadczeń męsko–męskich, chciałby zwalić z drugim facetem” i podany adres mailowy. Napisałem mu, że chętnie, że bez problemów, żadnych zobowiązań itd. On odpisał po paru dniach, że przemyślał, że zastanowił się i że jest gotów. Umówiliśmy się, że podjedzie swoim busem w umówione miejsce.
    O określonej godzinie stałem w umówionym miejscu i jarałem szluga, aż tu podjeżdża towarowy biały bus. Patrzę: gościu w czapeczce, w polówce, na przystojnej buźce kilkudniowy zarost, a ciemne oczy mu się śmiały...
    – Cześć – zagadnął z otwartego okna.
    – Siema! – zawołałem. 
    Odchrząknął i spuścił wzrok. Fajny był – podjarałem się od samego patrzenia na jego żylaste, krzepkie, gęsto owłosione przedramię i złotą obrączkę na jednym z paluchów. Wskoczyłem do szoferki i uścisnąłem mu grabę. 
    – Janek – ścisnął mi dłoń lekko podenerwowany.
    – Michał... To co robimy?
    Janek odpalił elemka. Mmm, lubię takich twardzieli, twardych gości, takich niby zatwardziałych hetero – a już widziałem, że coś tam mu drga w kroku przetartych jeansów. Sylwetką miał muskularną, fajną, męską, spod kołnierzyka polówki wystawały kędziory gęstych włosów, a skronie miał lekko przyprószone siwizną. Unosił się wokół niego eteryczny zapaszek męskiego, ostrego potu. Typowy hetero, z odchowanymi dzieciakami, który na starość odkrył w sobie chęć eksperymentów. Lubię, kurwa, gości w tym wieku, tak właśnie wyglądających, jak przeciętni zawodowi kierowcy. 
    Janek ...
    ... spoglądał na mnie z mieszaniną zaciekawienia i strachu. Postanowiłem przejąć inicjatywę.
    – Pojedźmy w jedno fajne miejsce – zaproponowałem.
    Skinął głową w milczeniu i ze szlugiem zwisającym z kącika ust ostro ruszył do przodu. Ach, typowy macho, twardziel, jakich tysiące... Uda naprężyły mu się pod jeansami, gdy wciskał pedał gazu, no i kierował tym swoim autkiem z typową dla pewnych siebie mężczyzn nonszalancją. Uśmiechnąłem się sam do siebie – Janek prowadził auto i zachowywał się tak, jakby chciał mi udowodnić, że tak naprawdę to jest wporzo, tak naprawdę to jest stuprocentowym, gardzącym pedałami facetem – a nie biseksem, który dopiero teraz odważył się spełnić swoje pragnienia. Podczas jazdy rozgadał się – opowiadał o dzieciach, żonie, o grze w piłkę nożną w drużynie miejscowych oldbojów... Ledwo się powstrzymałem, by nie złapać go za dobrze wypchany rozporek i nie uwolnić z slipów wilgotnego już pewnie, heteryckiego chuja. 
    Przejechaliśmy przez całe miasto, aż pod las. Poprowadziłem go wąską dróżką między brzozami i chwilę potem znaleźliśmy się na polance. Byliśmy tu sami. Janek spoglądał na mnie w milczeniu, przełykając nerwowo ślinę. 
    – To co? – zapytałem.
    Uśmiechnął się i odchrząknął, zakłopotany.
    – Pokażesz, jakiego masz w slipach? – spytał nie patrząc mi w oczy. 
    Na to tylko czekałem: rozpiąłem pasek, guziki od rozporka i ściągnąłem spodnie aż do kolan. Przełknął głośno ślinę na widok moich dobrze wypchanych slipów z mokrą plamą na chuju. Pomiętoliłem se chuja ...
«123»