1. Walenie z biseksem


    Data: 10.05.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo

    ... przez slipy, a on aż się zarumienił. Wsunąłem kciuki za gumkę slipów i zsunąłem slipy jednym ruchem – mój chuj, cały już mokry, zakołysał się na boki. Złapałem się za chuja, potrząsnąłem nim kilka razy, zsunąłem z żołędzia skórę i pokazałem Jankowi.
    – Takiego mam... widzisz? – potrząsałem chujem, a gdy był już na maksa sztywny, położyłem go sobie na brzuchu. Z cewki lał mi się śluz, a moszna się przykurczyła. Byłem tak podniecony, że niewiele mi było trzeba do wytrysku. – Pokażesz mi swojego? – zapytałem.
    Janek, zafascynowany widokiem na żywo mojego chuja, poczęstował mnie elemkiem i sam zapalił z wrażenia. Otoczony dymem tytoniowym zaczął ugniatać się po wypchanym rozporku. Patrzyłem, jak pod opaloną i zarośniętą włosami skórą jego przedramion wspaniale grają mięśnie. Po chwili odpiął guzik, rozsunął rozporek i spuścił sobie spodnie do kolan. Ujrzałem muskularne, opalone i owłosione nogi piłkarza. Krocze opinały mu zwykłe tanie, trochę zaszczane slipy, z których walił typowo męski smrodek chuja, potu i resztek moczu, którym musiał sobie tego dnia ochlapać jajca. Pod materiałem slipów prężył się kształtny, dość spory chuj, który już zdążył przemoczyć slipy. Slipy nie były zbyt obcisłe, więc na wierzch slipów wylazło mu pół jaja – pomarszczona, silnie owłosiona skóra moszny nęciła moje oczy. Janek podciągnął sobie koszulkę na brzuch – owłosiony, opalony, z niewielką warstwą zawiązującego się już tłuszczyku. Patrzył na mnie w milczeniu, poprzez dym unoszący się z papierosa, ...
    ... aż w końcu westchnął głęboko, wsunął niedopałek w usta i jednym zamaszystym ruchem zsunął slipy.
    – Ale masz w slipach chuja, człowieku, kurwa... – wystękałem z zachwytem. 
    Pocierałem swojego chuja na widok sporego chuja, jaki gostek nosił między nogami. To był prawdziwy chuj, bez dwóch zdań – tępo zakończona, blada, pokryta siecią niebieskich i fioletowych grubych żył pała. Naplet, niczym z obrazka, wciąż jeszcze pokrywał sporego żołędzia. Chuj naprawdę spory  – dałem mu na oko jakieś 19, 20 cm. Poniżej płachta owłosionego wora mosznowego, pokrywająca dwa duże jaja. 
    – Ooo... – zamruczał i zaciągnąwszy się szlugiem wyjebał go na ziemię. 
    Uśmiechnął się do mnie, zarumieniony na twarzy, i ściągnął skórę z chuja. Moim oczom ukazała się podłużny, siny żołądź, zakończony niemal niewidoczną cewką, z której leciał już śluz. W nos od razu uderzył mnie smród chuja – potu, szczyn i – jak się okazało – spermy, bo facet miał trochę mastki pod koroną łba. Zresztą zarost łonowy i włosy na jajach też miał gdzieniegdzie posklejane, więc pewnie walił konia nie tak dawno, i jak to typowy, nieskomplikowany facet hetero, nie pomyślał, żeby go sobie umyć przed spotkaniem ze mną.
    – To walimy se, nie? – zamruczał i zaczął klasycznie trzeć się po chuju. 
    Suwał swą szorstką, żylastą grabą po masywnym trzonie chuja, a wór z jajami szybko zaraz zaczął mu się kurczyć. Zacząłem się pałować na luzie. Kolo po chwili zaczął napierdalać swego chuja tak mocno, jakby chciał go urwać, a na twarzy pojawiły ...