1. Zgwałcony na zawsze


    Data: 16.05.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo

    ... nieźle.
    Nieźle? – pomyślałem zaskoczony. Ja daję z siebie wszystko, a on po wypierdoleniu mnie mówi, że było „nieźle”?! Oczekiwałem czułości, pieszczot, miłych słów, a skończyło się na pierdoleniu.
    Marcin wstał i ubierając się zapytał:
    – No to kiedy to powtórzymy?
    Patrząc na niego poczułem się jak dziwka, która służy jedynie do tego, aby facet mógł się na niej wyżyć. Nie tak miało być. Myślałem, że to będzie partnerski związek oparty na uczuciu.
    – Pojutrze mam urodziny, zabawimy się – powiedział.
    Ubrałem się i poszliśmy do auta. Wciąż nie dawały mi spokoju wątpliwości, których nabrałem pod wpływem zachowania Marcina. 
    – Dlaczego jesteś taki smutny? Miałeś niezłe pierdolenie, powinieneś się cieszyć – powiedział Marcin.
    – Tak, cieszę się – odpowiedziałem.
    Zadowolony z siebie Marcin uśmiechał się, ale mnie ten uśmiech już nie wydawał się taki fajny jak wtedy, kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy. Umówiliśmy się na pojutrze i wysiadłem przed swoim domem. Nie było już radosnego oczekiwania na kolejne spotkanie. Czułem się zawiedziony. Marcinowi chodziło tylko o pierdolenie. Wciąż słyszałem jego słowa: „Miałeś niezłe pierdolenie, powinieneś się cieszyć”. Jakoś się nie cieszyłem. Widocznie jestem jakimś odmieńcem!
    O umówionej godzinie byłem pod drzwiami Marcina. To moja pierwsza wizyta w jego domu. Postanowiłem, że dzisiaj odbędę z nim szczerą rozmowę. Musimy, ustalić, co dla nas jest najważniejsze i czego po sobie oczekujemy. Jeśli mam być tylko facetem do dawania dupy, ...
    ... to trzeba to zakończyć. 
    Z takim postanowieniem zapukałem do jego drzwi. Otworzył mi jakiś obcy młody chłopak w skarpetkach. Zdjełem buty, wszedłem do środka w skarpetkach i zobaczyłem, że jest już kilka osób. Sami faceci. Siedzieli w skarpetkach i w pokoju mocno pachniało ich skarpetkami. Marcin przedstawił mnie kolegą mówiąc:
    – A to jest Romek, o którym wam opowiadałem.
    Byłem nieco speszony, bo byłem w spoconych skarpetkach i nie wiedziałem, co on o mnie naopowiadał. Przywitałem się z nimi i już po chwili stał przy mnie Marcin, podając mi kieliszek z wódką.
    – Wypij, będziesz łatwiejszy – powiedział i roześmiał się. 
    Kiedyś potraktowałbym to jako żart, ale teraz tylko mnie to rozdrażniło. Zacząłem żałować, że w ogóle tam poszedłem. Wypiłem i usiadłem w skarpetkach obok jednego z kolegów Marcina. Było ich pięciu, w wieku od około 19 do 30 lat. Sami gejowie – pomyślałem. Rozmowa toczyła się niemrawo, jednak ja się tym nie przejmowałem. Wciąż myślałem o rozmowie, która mnie czeka. 
    W miarę jak w butelce ubywało wódki, atmosfera stawała się coraz luźniejsza. Ja jednak byłem zły i rozżalony. Nie protestowałem, kiedy Marcin na zmianę ze swoim młodym kolegą, który otwierał mi drzwi, systematycznie napełniali mi kieliszek. Chociaż rzadko i mało piję, to teraz wypijałem chętnie. Chciałem chyba zapić żal, który miałem do Marcina. 
    Czekałem, aż jego koledzy pójdą sobie, żebym mógł swobodnie z nim porozmawiać, ale oni wciąż siedzieli, a impreza rozkręcała się. Goście rozmawiali ...
«1...3456»