-
Orgia S/M
Data: 16.07.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... idziesz? – zapytałem. – Przyjechałem do rodziny, a ty? – Ja mam się spotkać z chłopakami, którzy lubią te same klimaty co ja. Niedaleko jest obozowisko gejów S/M i skinów, ma być dobra zabawa. – Ty, to może też się załapię. – Czemu nie, tylko nie wiem, jak tam dojechać. Podałem mu nazwę miejscowości, a on dokładnie wiedział. – Kiedyś była to jednostka wojskowa, teraz faktycznie jest tam jakiś ośrodek, ale o ile wiem, jest nieczynny. Wykupił go jakiś facet, ale nikt go nie zna i żadnych wczasowiczów tam nikt nie widział. Pilnuje go firma z Olsztyna. Jak chodzili tam pijaczki, to im zrobili wpierdol i nikt już tam nie zagląda. Mówią, że przyjeżdżają tam survivalowcy. Po półgodzinie jazdy autobusem byliśmy na miejscu. Potem leśną ścieżką szliśmy następne pół godziny i stanęliśmy przed blaszaną bramą. Zadzwoniliśmy dzwonkiem i nagle drzwi otworzył nam łysy chłopak w bojówkach. – Kto wam powiedział o tym miejscu? Bez słowa pokazałem mu list z zaproszeniem. Wpuścił nas do środka i pokazał barak, do którego mieliśmy się udać. W środku siedziało przy stole i piło piwo czterech innych łysych chłopaków. Mój widok nie zrobił na nich wielkiego wrażenia, ale za to zwrócili uwagę na Marcina. – Czego tu szukasz z taką fryzurą? Rzeczywiście Marcina, chociaż był krótko ostrzyżony, trudno było nazwać łysym. – Nie martw się, wieczorem stracisz cały zarost, tylko przyjdzie Olek – zapowiedzieli. – Teraz siadajcie i pijcie piwo. Podali nam po puszce dębowego. – Nie ...
... przywieźliście jakiegoś browarka, bo nam się już kończą zapasy? Zrobiło nam się głupio, bo nie mieliśmy nic ze sobą. – Spoko, Jey poleci, od tego tu, kurwa, jest. Jey, zapierdalaj. Macie jakąś kasę? – zapytał. Wyciągnąłem z kurtki dwadzieścia złotych, a Marcin dał aż trzy dychy. Jey, chyba najmłodszy z obecnych (jakieś 18 lat), wziął ze stołu plecak i wyszedł z baraku. Usiedliśmy na drewnianej ławce i otworzyliśmy puszki. Trzej chłopacy pili i klęli niemiłosiernie, opowiadając sprośne kawały. Najwyższemu z nich zachciało się szczać i podszedł do zasyfiałej umywalki, rozpiął guziki swoich dżinsów, wywalił z nich chuja i lał do zlewu, nie przejmując się wcale, że my wszyscy to obserwujemy. Kiedy skończył, odwrócił się w naszą stronę i strzepał ostatnie krople moczu. Włożył chuja do dżinsów i zapytał nieco zdziwionego Marcina: – Co ty, kurwa, chuja nie widziałeś? Po coś tu przyjechał? My tu się wszyscy ze sobą całymi dniami dupczymy, a ciebie chuj dziwi? Chłopak był nieco wkurwiony. – Pokaż no, co tam masz w gaciach – zażądał. Marcinowi nie pozostało nic innego jak rozpiąć swoje starte dżinsy, zsunąć je i slipki do kolan i pokazać swój skarb. Wysoki podszedł do niego, złapał od dołu za jaja i zaczął walić mu chuja. – Chłopak, tobie trzeba ogolić nie tylko łepetynę, ale i jaja. Tu nie toleruje się nawet włoska zarostu. Gebels, podaj maszynkę. Gebelsem okazał się drugi chłopak, który od razu poszedł do drugiego pomieszczenia baraku i po chwili przyniósł miskę z parującą wodą i ...