1. Niewolnica orczycy


    Data: 04.07.2019, Kategorie: Klasycznie Autor: FantasyStories, Źródło: Fikumiku

    ... Podąrzyliśmy za strażnikiem w głąb kopalni, w końcu uwolnieni od kropel deszczu. -Co mamy zrobić z koniem? - Spytał Roland. -Nie wejdzie przecież z nami. Jeden ze strażników, nieco się ociągając się poszedł się tym zająć. Szliśmy coraz dalej. Było zimno, ale słyszałam z oddali przyjemne trzaskanie ognia. Wkrótce weszliśmy do dużej jaskini, gdzie grupa mężczyzn w szmatach i futrach siedziała przy dwóch, długich stołach, pijąc i śmiejąc się. Jedzenie przygotowywali nad ogniskami, dym znikał w szparach sufitu jaskini. Strażnik klasnął w dłonie aby uciszyć pozostałych. -Mamy czterech nowych więźniów panowie. Ale nie są to zwyczajni więźniowie. Są jedynie przejezdni. Więc jeśli łaska, pomóżcie mi ich zaprowadzić do szefowej nim spróbują uciec. -powiedział w sarkastycznym tonie. Więc to tak. To wcale nie był prawdziwy strażnik! Oni muszą być bandytami. I właśnie weszłiśmy do leża węży. Nim się obejrzeliśmy tuzin bandytów okrążył nas, zmuszając abyśmy kierowali się do końca jaskini, na spotkanie z ich przywódczynią. Nie była ona nawet odrobinę taka jak ją obie wyobrażałam. Na tronie wyciętym ze skalnej ściany, siedziała olbrzymia orcza kobieta. Dlaczegóż to ork przewodzi grupie ludzi? Orkowie i ludzie są wrogami od stuleci. Do diabła, nawet nie powinno ich być na terytorium ludzi. Mimo wszystko, ta kobieta była niecodziennym widokiem. Była wysoka, o wiele większa ode mnie, drobnej młodej dziewczyny, jej mięśnie były tak duże, że najsilniejszy z ludzi byłby zawstydzony. Jej wargi ...
    ... były wydatne i za nimi kryły się duże, spiczaste zęby. Jej olbrzymie usta miały znaczny przodozgryz. Na sobie miała tylko trochę biżuterii i przepaskę ze zwierzęcej skóry, przez co jej olbrzymie piersi były odkryte. W oczy rzucały się równie duże ciemnozielone sutki. Uszy miała przebite kilkoma pierścieniami które służyły jej za kolczyki. Zaś jej głowa zwieńczona ciemnymi warkoczami. Ta przerażająca kobieta patrzyła na nas zimnym spojrzeniem, jakbyśmy byli jedzeniem i ona ocenia które zjeść pierwsze. Ale to było głupie. Orkowie nie jedzą ludzi. Tak przynajmniej mi mówiono. -Przywódczyni, przyprowadziliśmy ci tych oto kupców, -odezwał się bandyta przebrany za strażnika -Pomyśleliśmy. że może potrzebujesz więcej pracowników. Zabraliśmy im też ich towary. Orczyca podniosła się ze swojego tronu aby przyjrzeć się z bliska. Przechodząc obok nas i obdarowując moich kompanów złowrogim grymasem. Zatrzymała się przede mną. Czułam się taka malutka w obliczu tej kobiety. Była conajmniej dwa razy większa ode mnie, a jej ramiona były tak szerokie jak Edmunda i Zeza razem wzięte. Jej oddech śmierdział miodem pitnym. Nachyliła się nade mną i złapała za szczękę, przyglądając się mojej twarzy jak i również mojemu gardłu. Była silna, ale czego się spodziewać po kimś takim. -Ona idzie ze mną do mojej komnaty, -Orczyca oświadczyła to mrocznym, mocnym głosem. -Resztę zabierzcie do szybu. Bandyci skinęli głowami i odeszli prowadząc moich towarzyszy przed sobą. Orczyca złapała mnie za nadgarstek i ...
«1234...»