1. Pielęgnowany przez mamę cz.7


    Data: 30.05.2018, Kategorie: Rodzinka, Autor: Kinrepok, Źródło: Fikumiku

    Ostre słońce o poranku, ogrzewające moją twarz, wyrwało mnie ze snu. Dawno tak dobrze nie przespałem nocy. Powód tego mógł być tylko jeden. Całkowite spełnienie. Rozładowanie mojego napięcia seksualnego przez mamę. Spojrzałem na zegarek stojący na półce obok łóżka. Była 9.30. Wczoraj mama po wysprzątaniu łazienki udała się do swojego pokoju i już się więcej wtedy nie widzieliśmy. Ja oglądałem film, o którym jej wspominałem, ale tak naprawdę niewiele z niego pamiętam. Moje myśli wciąż uciekały w stronę wydarzeń z wieczornej kąpieli - delikatnych rąk mej rodzicielki na moim przyrodzeniu, pieszczących mnie czule i z miłością. Słyszałem, że mama krząta się po domu. Za oknem śpiewały ptaki i lekki wietrzyk kołysał koronami drzew. Kolejny sielankowy, wakacyjny dzień. Leżałem na plecach, rozprawiając o tej niesamowitej sytuacji, która nam się przydarzyła. Po ochłonięciu obawiam się spotkania z mamą. Wczoraj, zaraz po moim orgazmie, takich dylematów nie miałem, lecz im dłużej mijał czas od tej chwili, tym bardziej czułem się zakłopotany i niepewny, jak mam się zachować. Jak dalej będą przebiegały nasze wzajemne relacje? Czy moja matka żałuje tego, co się stało? Nadal nie mogę uwierzyć, że nie jestem jedynym, któremu pomogła w taki sposób. Czy był to jednorazowy przypadek? A może Marcin domagał się częstszych pieszczot. Albo ona? Nie, moja rodzicielka nigdy nie była jakąś wyuzdaną kobietą. Raczej jest typową matką – polką, pracującą ciężko na utrzymanie domu oraz skupiająca się na ...
    ... naszym wychowaniu. Po rozwodzie z ojcem nie ciągnęło ją nigdy do facetów, ani ich nie spraszała do domu. Być może to są tylko pozory? Leżałem tak godzinę i pewnie przeleżałbym jeszcze dłużej, gdyby nie pukanie do moich drzwi. - Ehm…proszę – powiedziałem głośno. Ciężko westchnąłem. A więc chęć skonfrontowania się z tym nietypowym dla matki i syna przypadkiem wyszła z jej inicjatywy. Zobaczyłem jej blond włosy z grzywką opadającą na czoło a później twarz spoglądającą na mnie z wyrazem troski przez uchylone drzwi. - Dzień dobry, synku – uśmiechnęła się szeroko wypowiadając te słowa – mogę wejść? - Eee, część…- spojrzałem, upewniając się czy nie widać mojego porannego wzwodu, stawiającego namiot z kołdry – …oczywiście, proszę wejdź, mamo. Weszła, pozostawiając uchylone drzwi za sobą. Ubrana była nieco inaczej niż w poprzednie dni – opinające ciasno ciało białe szorty i przyciasny, błękitny top na ramiączkach. Podeszła do mego łóżka swym sprężystym krokiem, kołysząc zmysłowo biodrami, a jej duży biust swobodnie falował nie dając żadnych złudzeń, że nie ma pod spodem biustonosza. Swe blond włosy, jak zawsze, upięła w kok a kilka krótszych kosmyków zaczesanych miała za uszami. Usiadła na brzegu, bokiem do mnie i założyła nogę na nogę. Ręce położyła na swoich masywnych, opalonych udach. Taksowałem ją swym głodnym spojrzeniem. Aż rozdziawiłem buzię na ten wspaniały widok. Mój mały drgnął kilka razy. Chwilę mi się przyglądała uważnie z lekkim uśmiechem w kącikach ust. Nietrudno było ...
«1234...»