1. Spotkanie po latach... cz. V


    Data: 29.11.2019, Autor: Micra21, Źródło: Lol24

    Jeździliśmy sobie przez kolejne dni, codziennie rano udawało mi się dostawać miejscówki na kolejkę. W czwartek po południu, już po powrocie do Kuźnic, wyciągnąłem Dagmarę na spacer. Poszliśmy, podobnie jak wcześniej, drogą w dół, w kierunku Wielkiej Krokwi. Rozmawialiśmy o różnych sprawach. W pewnym momencie zacząłem rozmowę na temat naszego przypadkowego spotkania.
    
    - Dagmara, posłuchaj, spotkanie ciebie zmieniło cały mój stosunek do kobiet. - Zwróciłem twarz w jej stronę - Dotychczas nie myślałem poważnie o żadnej. Po tych kilku dniach zacząłem patrzeć na to z innej perspektywy. Z tobą chciałbym zostać już na zawsze. Wiem, że to jeszcze za wcześnie na takie deklaracje, ale takie mam uczucia.
    
    - Mnie też taka myśl przychodzi do głowy. Chciałabym mieć dzieci, ukochanego mężczyznę i spokojny dom – odpowiedziała. - Jak zobaczyłam cię w pociągu, to też mi serce drgnęło. Poznałam cię natychmiast, jeszcze zanim zapytałeś. Tylko udawałam, że drzemię, od razu stanęło mi przed oczami tamto spotkanie sprzed dziesięciu lat. Czekałam na twój ruch. I się doczekałam. To, że mnie zapamiętałeś, utwierdziło mnie w przekonaniu, że jednak nie jestem ci obojętna.
    
    - Ano nie – odparłem. – Dojrzałem, żeby się ustatkować. Mam dość samotnego mieszkania. Mam propozycję, spróbuję dowiedzieć się o pracę dla ciebie w Warszawie. Mogłabyś przeprowadzić się do mnie? Mam dwupokojowe mieszkanie na Ochocie, w starym budownictwie, więc o to nie musisz się martwić.
    
    - Nie wiem, jak mama to przyjmie, ...
    ... ale bardzo bym chciała. Jest jeden problem, nie mam warszawskiego meldunku. Co z tym zrobimy?
    
    - Jeszcze nie wiem, muszę dowiedzieć się, czy będziesz mogła pracować bez niego. Po ślubie to nie będzie trudności, zamelduję cię jako swoją żonę i po kłopocie.
    
    Krzysiu, jesteś kochany. – To mówiąc, pocałowała mnie.
    
    Zatrzymaliśmy się, całując namiętnie. Ręce mimowolnie objęły Dagmarę. Przytuliłem ją.
    
    - Kocham cię – szepnęła mi do ucha.
    
    - Ja też. Wracamy. – Zawróciłem z uśmiechem na twarzy.
    
    Wróciliśmy do "Jaworzyny”. W pokoju nie mogłem powstrzymać ochoty na dalsze okazywanie miłości dziewczynie. Szybko rozebrałem ją z kurtki i swetra, sam też pozbyłem się wierzchnich okryć.
    
    Dagmara całowała mnie i rozpinała spodnie, zsuwając je z siebie razem z kozakami. Została we flanelowej koszuli i białych majteczkach. Szybko sam ściągnąłem spodnie i buty. Padliśmy na łóżko. Nerwowo rozpinałem guziki koszuli Dagmary. Ukazał się czarny, koronkowy stanik, okrywający piersi. Dłońmi uciskałem i masowałem te półkule, co spowodowało przyspieszenie oddechu dziewczyny. Byłem tak napalony na nią, że błyskawicznie zdjąłem z siebie pozostałe części ubrania i zerwałem majteczki z kobiety. Rozchyliła uda zapraszająco, więc nie czekając, wszedłem natychmiast w oczekującą kobiecość. Otuliła mnie śliska i gorąca wilgoć. Poruszałem się szybko, nie zważając na nic dążyłem do końca, który nadszedł niespodziewanie, po kilku minutach. Dagmara prawie krzyczała z rozkoszy i niedługą chwilę po mnie ...
«123»