1. Wielkanoc. Marta i strażacy. (Tekst poprawiony i skończony. Wersja ostateczna)


    Data: 18.12.2019, Autor: Historyczka, Źródło: Lol24

    ... ukontentowany. W pełni kontrolował sytuację. Ale spełnienie odczuwała też historyczka, stając się skrajnie uległą…
    
    Mieczysław nie na darmo nosił odznakę wzorowego strażaka. Jego moce zdawały się być niewyczerpane. W przeciwieństwie do nadwątlonych sił potwornie skrzypiącej wersalki, konkurującej z Martą na decybele.
    
    – Aaaaa… Panie Mietku… wyeksploatuje mnie pan do cna… aaaaa…
    
    – Sama się o to prosiłaś! Wystroiłaś się po to, żeby ci nie przepuścić! Chciałaś dać… to teraz masz to co chciałaś… chciałaś się puścić! Od początku… Przyznaj to pizdo! – Znów ciężki taran uderzył w dno pochwy.
    
    Zmuszanie do uległości, do takich wyznań, rozpalało Martę do granic.
    
    – Taakk… ach… chciałam dać…
    
    – Powtórz to suczo! Pełnym zdaniem.
    
    Matka Marty zagadała się pod kościołem z koleżankami. Spóźniona pospiesznie wracała do domu. Jakże się zdziwiła, gdy tylko otworzyła drzwi!
    
    Ujrzała swoją córkę z rozpiętym stanikiem, zadartą do góry spódnicą, obściskiwaną przez dwóch mundurowych. Córka jęcząc, wykrzykiwała:
    
    – Tak… aachh… od początku chciałam wam dać… od początku chciałam się puścić…
«12...78910»